Co się stanie, gdy zbyt gwałtownie wprowadzisz zmiany w swoim żywieniu?

aaaa

Zbliża się koniec listopada, gorący okres przed świętami i… SYLWESTREM 🙂 wszyscy wpadają w szał, bo trzeba teraz szybko schudnąć, żeby wcisnąć się w sylwestrową kreację (to nic, że można kupić sobie coś nowego, no ale…)

Niestety wiele osób robi coś bardzo niedobrego – wyszukuje gotowe diety w internecie, albo postanawia diametralnie zmienić swój sposób odżywiania, czyli zero słodyczy, zero fast foodów, ziemniaków, schabowych, coli, itd.

I może przez pierwszych kilka dni jest nawet przyjemnie, widzimy pozytywne zmiany, to z naszą psychiką nie do końca jest w porządku.

Tu pojawia się pojęcie samokontroli. Samokontrola, inaczej samodyscyplina, to umiejętność kontrolowania emocji i zachowań. Jest ona składową wolnej woli. To dzięki niej jesteś w stanie oprzeć się pokusie oraz działaniu pod wpływem impulsu. Krótko mówiąc samokontrola zależna jest od Ciebie i Twoich decyzji. Badania wskazują, że ludziom o większej samokontroli lepiej wiedzie się w życiu – sprawniej radzą sobie ze stresem i frustracjami, jako dzieci w szkole mają lepsze stopnie, a jako dorośli rzadziej się rozwodzą. Natomiast niedostatki samokontroli często miewają katastrofalne skutki, mogą leżeć u podłoża agresji, uzależnień, depresji i nawracania niechcianych myśli.

Samokontrola jest trudna, nawet w przypadku naszych własnych myśli. Często myślimy wcale nie to, co chcielibyśmy myśleć. Znacie eksperyment z białym niedźwiedziem? Jeśli nie, brzmi to tak: pomyśl o białym niedźwiedziu… a teraz przestań o nim myśleć. Chodzi o to, że próby zahamowania myśli na dany temat skutkują tylko i wyłącznie tym, że myślimy o tym jeszcze więcej. I tak, gdy postanawiasz nie jeść słodyczy – widzisz je wszędzie i masz na nie jeszcze większą ochotę. Kiedy trochę Ci się przytyje i postanawiasz przejść na dietę – masz ochotę na wszystko co zabronione. Na widok pizzerii, która kiedyś nie budziła Twoich emocji – teraz burczy Ci w brzuchu. Na widok czekolady leżącej na stole – skręca Cię w środku.

Po pewnym czasie „powstrzymywania się” i tak zjadasz czekoladę i to jeszcze większe jej ilości, niż dotychczas. Słodycze stają się dobrem, którym nie możesz się najeść. Dzieje się tak, ponieważ w tym momencie następuje wyczerpanie woli. Nasza wola jest zasobem ograniczonym i wskutek jej używania po prostu się zużywa. Z czasem łatwiej ulegamy pokusom, a paradoksalnie – im więcej wysiłku włożysz w samoregulację, tym szybciej wyczerpią się zapasy energii niezbędnej do stawienia czoła wyzwaniom. Dodatkowo pogarsza się nasze samopoczucie i co gorsza – samoocena leci w dól… Kiedy sobie czegoś zabraniamy, po jakimś czasie narasta w nas frustracja. Dlatego pozostawanie na diecie – prędzej, czy później – kończy się porażką 🙁 Jeśli nawet osiągniemy swój cel, bardzo łatwo jest wrócić do starych nawyków, bo przecież przez ten czas tyle sobie odmawialiśmy. Jemy więcej, ciężko jest nam się znów kontrolować, a masa ciała rośnie…

Ja oczywiście też mam za sobą niefajną przygodę z pewną głupią dietą. Kiedyś, gdy jeszcze nic nie wiedziałam o zasadach zdrowego odżywiania, a trochę mi się przytyło, postanowiłam przejść na dietę kopenhaską… A jest to jedna z najgorszych diet, wyniszczająca organizm, dieta głodówkowa. Już pierwszego dnia miałam ochotę na wszystko inne, tylko nie na to, co powinnam na tej diecie jeść. To był koszmar. Wytrzymałam kilka dni, a kiedy nie miałam siły wstać rano z łóżka, stwierdziłam, że coś jest nie tak i oczywiście rzuciłam się na jedzenie 🙂

Wprowadzanie zmian w swoim jadłospisie powinno być procesem bardzo powolnym, każdy krok powinien być świadomie podjęty. Czyli znów metoda małych kroków. Jeśli czujesz, że uporałaś/uporałeś się z jednym nawykiem, możesz zacząć myśleć, jak uporać się z kolejnym.

Niektórzy psychologowie twierdzą, że nie da się wyeliminować już istniejącego nawyku. Można tylko jeden nawyk zastąpić innym. Dlatego zastanów się, w jaki sposób możesz zmienić zły nawyk, na taki, który nie będzie negatywnie odbijał się na Twoim zdrowiu. Przykładowo tradycyjne słodycze można zastąpić smakołykami, które przygotujemy sami w domu, ze zdrowych składników (Pralinki kokosowe, Pralinki czekoladowo-orzechowe). Jest szansa, że po jakimś czasie te sklepowe nie będą nam już smakować 🙂

Zmiany trzeba wprowadzać tak, by nie były dla nas ogromnym wyzwaniem, by nie wyczerpywały naszej woli, tylko dodawały pozytywnej energii i motywowały do kolejnych kroków.

A jeśli poczujesz, że i przy małych zmianach wyczerpuje się Twoja wola, pamiętaj, że tym co ją ładuje jest sen, odpoczynek, pozytywne emocje i racjonalnie uzupełniany poziom glukozy we krwi.

Źródła:

Klaudia Pingot, Aleksandra Buchholz, FitMind – schudnij bez diet, Sensus 2014

Bogdan Wojciszke, Człowiek wśród ludzi – Zarys psychologii społeczne, Wydawnictwo Naukowe SCHOLAR 2006

Nawyki, które decydują o naszym życiu

zmiana nawyków

 

Nawyki, to nasze automatyczne zachowania, wykonujemy je bez zastanowienia. Teoretycznie są dla nas pomocne, bo ułatwiają nam życie. Nie musimy za każdym razem, gdy zaburczy nam w brzuchu zastanawiać się, „co jest grane?” tylko idziemy do lodówki. Ale jak to w życiu bywa – jedne są dla nas korzystne, jak np. picie rano wody z cytryną, inne wręcz odwrotnie, jak spóźnianie się, podjadanie, wyładowywanie stresu na najbliższych.

Każdy z nas posiada wiele nawyków, których chciałby się pozbyć lub wymienić na inne, korzystne nawyki.

Z naukowego punku widzenia wygląda to tak, że nawyk jest związkiem asocjacyjnym między bodźcem warunkowym a reakcją, przy współudziale wzmocnienia, czyli nagrody. Bodziec warunkowy to otoczenie, kontekst lub sytuacja, w której się znajdujemy, które to mogą być sygnałem do wykonania określonego zachowania, po którym oczekujemy nagrody. Czyli krótko mówiąc, mamy taką sytuację: jestem w domu, zjadłam obiad, więc teraz pora na kawkę i coś słodkiego. Długo nie trzeba tutaj szukać nagrody 🙂

Wszystko to ma swój początek w mózgu. Jedną z podstawowych struktur uczestniczących w powstawaniu nawyku jest prążkowie – część podkorowa biorąca udział w zapamiętywaniu czynności rutynowych. Współtworzy ono układ nagrody, dzięki któremu odczuwamy przyjemność, a nasze uzależnienia rozwijają się. Drugi ważny element to hipokamp – struktura ściśle związana z procesami zapamiętywania i uczenia się. To hipokamp koduje doświadczenia tak, by mogły być długo przechowywane i wykorzystywane, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Wszystko to brzmi bardzo smutno, bo nam się wydaje, że mamy wpływ na nasze zachowanie, a często nieświadomie wykonujemy tylko polecenia naszego mózgu 🙂

Takie są fakty, ale to jeszcze nie znaczy, że nie możemy nic z tym zrobić. Oczywiście, że możemy takie zachowania kontrolować, wszystko zależy od naszej motywacji i determinacji. Nawet nasz mózg można przechytrzyć, tylko trzeba go odpowiednio zaprogramować 🙂

Różne są teorie na temat czasu, jaki jest nam potrzebny, by wytworzyć nawyk, ale na ogół mówi się o 21 dniach. Aby zmiana była skuteczna, powinno się zmieniać pojedynczo kolejne nawyki. Moim nawykiem (tym dobrym!) jest picie rano wody z miodem i cytryną (dla mnie najłatwiej jest wprowadzać takie drobne nawyki rano, kiedy wiem, że mam coś zrobić, a mózg jeszcze się nie rozbudził), omlety na śniadanie 😉 i chyba udało mi się już nie jeść deseru po obiedzie 🙂

Czasem nawyku można się pozbyć bez żadnych kombinacji, po prostu uświadamiasz go sobie, nazywasz i podejmujesz postanowienie o zmianie. Na przykład: „Nie jem przed telewizorem”. I się tego trzymasz.

Na nieszczeście z nawykami częściej jest tak, że ich pozbycie się nie jest za proste i trzeba się trochę pomęczyć. Nawyk jest odruchem warunkowym, który występuje po określonym bodźcu. Kiedy uświadomisz sobie, co u Ciebie wyzwala określone niechciane zachowanie, mamy już z górki. U mnie zawsze po obiedzie musiała być kawa, a do kawy coś słodkiego. To kawa wywoływała chęć zjedzenia czegoś jeszcze, więc zrezygnowałam z kawy. Nie ma kawy, nie ma słodkiego.

Uaktywnienie się każdego nawyku jest proste i wygląda w następujący sposób:

  1. Bodziec (impuls powstający przy spełnieniu konkretnych warunków).
  2. Reakcja (Twoje konkretne zachowanie wywołane przez bodziec).
  3. Nagroda (korzyść która następuje po Twojej reakcji).

Taki schemat działania można dopasować do każdego nawyku. Tak działają Twoje obecne nawyki i w taki sam sposób możesz wytworzyć nowe nawyki.

Teraz chciałabym żebyś wykonała/wykonał następujące ćwiczenie:

Ćwiczenie: Uświadom sobie swoje nawyki

Ćwiczenie jest dość proste. Chodzi o to, żebyś uświadomiła/uświadomił sobie swoje nawyki, te dobre i te złe. Ćwiczenie służy temu, byś sama/sam zdał sobie sprawę z tego, jak funkcjonują Twoje nawyki, i które z nich dominują w Twoim życiu. Tak jak w tabeli poniżej, wypisz kilka nawyków, uzupełniając także pola dotyczące bodźców, reakcji i nagród.

nawyk1

To właśnie zmiana drobnych nawyków wpływa na całe nasze życie. Metoda małych kroków poprawia nasze zdrowie, kondycję i samopoczucie – wszystko zależy od tego, jaki cel sobie postawisz.

 

Źródła:

Pingot K., Buchholz A., FitMind – schudnij bez diet, Sensus 2014

Mijakoska U., Diet Coaching – poradnik dla wiecznie odchudzających się, Samo Sedno 2012

Franken, R. E., Psychologia Motywacji, GWP 2005

Pralinki czekoladowo – orzechowe

pralinki czekoladowo - orzechowe

Dlaczego niby mamy rezygnować ze słodkości? Ze standardowych słodyczy dostępnych w sklepach to owszem, ale nie takich domowych, robionych z samych super składników pralinek 🙂

Pralinki na pewno posmakują wszystkim miłośnikom czekolady i orzechów laskowych.

Tak więc, gdy pogoda zmusza nas do siedzenia w domu, a ochota na słodycze nie mija, polecam upichcić sobie takie oto kulki. Podobnie, jak Pralinki kokosowe są łatwe i szybkie w przygotowaniu i oczywiście pyszne!

 

Składniki na ok 30 sztuk:

*200 g orzechów laskowych

*100g daktyli

*kilka łyżek kakao – jedną łyżkę wsypiemy do masy, kilka łyżek potrzebujemy do obtoczenia pralinek

Daktyle zalewamy gorąca wodą na kilka minut, aby zmiękły. Orzechy mielimy na mąkę w młynku do kawy lub blenderem, dodajemy łyżkę kakao i dokładnie mieszamy ze sobą. Daktyle odcedzamy i blendujemy, następnie dodajemy do orzechów. Teraz możemy całość wyrobić ręką, ponieważ blender (przynajmniej mój) szybko się poddaje.  Z powstałej masy lepimy małe kuleczki, które następnie obtaczamy w kakao.

 

Smacznego! 🙂

 

Jaglane Rafaello

jaglane rafaellorafaello

Nie sztuką jest nie jeść słodyczy przez miesiąc, ale prawdziwą sztuką jest nie jeść ich przez dwa miesiące.

Domowe pralinki to właściwie pierwsze, co przychodzi mi na myśl, gdy myślę o zdrowych deserach. Są szybkie w przygotowaniu, wydajne, sycące.

Często słyszę od znajomych, że już nawet odżywiają się zdrowo, ćwiczą, czują się lepiej… tylko te słodycze, nasza zguba. Moja też wielka zguba. Nie jestem za tym, żeby całkowicie z nich rezygnować, ale fajnie jakby w naszym żołądku częściej lądowały słodkości, które przygotowujemy sami, ze zdrowych składników, niż te kupione w sklepie.

A dzisiaj pierwsza próba zdrowej wersji jaglanego Rafaello:)

*3/4 szklanki płatków jaglanych

*3/4 szklanki daktyli

*2-3 łyżki mleka koksowego

*3-4 łyżki wiórków kokosowych + trochę wiórków do obtoczenia pralinek

 

Płatki jaglane gotujemy na wolnym ogniu 2/3 minuty, po czym zestawiamy z ognia i dajemy im chwilę, aby napęczniały. Daktyle zalewamy gorącą wodą, po kilku minutach wodę odlewamy, a daktyle blendujemy na gładką masę. Dodajemy płatki jaglane, mleko i dalej blendujemy. A wiórki będą nam potrzebne do uzyskania odpowiedniej konsystencji – jeśli masa jest za rzadka, dosypujemy wiórki.

Następnie wilgotnymi rękoma formujemy małe kulki, (możemy jeszcze do środka wsadzić migdał 🙂 i obtaczamy wiórkach kokosowych.
Wstawiamy do lodówki na kilka godzin. Mahlzeit! 🙂

Jeśli chcecie spróbować innych zdrowych słodyczy, polecam moje ulubione Pralinki czekoladowo – orzechowe 🙂

Sprawdź, czy masz prawidłowy czy zaburzony obraz własnego ciała

314h

Przedstawiam Ci krótki i prosty test, pomagający ustalić, czy Twój obraz własnego ciała jest prawidłowy, czy też lekko zaburzony, możesz też dzięki niemu określić swój poziom samokrytycyzmu.

  • Czy zdarza się, że rezygnujesz z wyjścia na spotkanie ze znajomymi, z imprezy, innych zajęć z uwagi na poczucie nieatrakcyjności?
  • Czy zdarza się, że myślenie o Twoim wyglądzie zewnętrznym wpędza Cię w zły nastrój?
  • Czy jakaś wada ogranicza Twoje życie towarzyskie lub seksualne?
  • Czy nie znosisz swojego wyglądu, lub jakiejś części swego ciała, mimo że inni mówią, że wyglądasz ładnie/normalnie?
  • Czy miewasz krytyczne dialogi wewnętrzne i mówisz do siebie w myślach: „jestem do niczego”,”jestem brzydka”, „wyglądam tragicznie”?
  • Czy myślisz o swoim wyglądzie więcej niż jedna godzinę dziennie?
  • Czy sądzisz, że ludzie myślą o Tobie krytycznie?
  • Czy dużo czasu spędzasz przed lustrem?

Jeśli na wszystkie lub większość pytań odpowiedziałaś twierdząco – jesteś wyjątkowo krytyczna wobec siebie. Nie dobrze. Może być tak, że Twoje oczekiwania wobec siebie są nierealne, nieosiągalne. Być może wciąż gonisz za ideałem, którego jak wiemy – nie ma. Może być też tak, że jesteś trochę za bardzo przewrażliwiona na punkcie swojego wyglądu. Ten stan będzie zawsze wywoływał brak wewnętrznego spokoju i harmonii. W takich warunkach ciężko o spójność, a więc i ciężko o zmianę.

Co wówczas możesz zrobić? Zaakceptować siebie i swoje ciało. Tak właśnie, dobrze czytasz. Zaakceptować je takim, jakie jest, z całą swoją nadwagą, z cellulitem, z fałdkami, ze zbyt odstającym brzuchem i grubymi udami.

Teraz może Ci się wydawać, że to głupie. Bo przecież jak to zaakceptuje, to już ze mną zostanie na zawsze. Ale nie.

Akceptacja stanu rzeczy, sytuacji i siebie jest potrzebna, by tę rzecz, sytuację i siebie zmienić szybciej i skuteczniej. Akceptacja polega na tym, że godzimy się z tym, co jest. Ale to nie znaczy, że godząc się, zasiadamy z założonymi rękoma i zostawiamy wszystko tak, jak jest. Akceptacja jest NIEZBĘDNA, ponieważ tworzy poczucie wewnętrznej harmonii, spokoju i wolności. Dzięki temu mamy więcej energii do zmian, podejmujemy bardziej świadome decyzje, mamy poczucie, że to my przejmujemy kontrolę nad naszymi wyborami. Akceptacja, to przyjęcie rzeczywistości taką, jaka jest. To przynosi w naturalny sposób szczęście, taki lek na wszelkie dolegliwości.

Kiedy czegoś nie akceptujemy, buntujemy się przeciwko rzeczywistości, myślimy „mam dość tego jak wyglądam, nie będę słuchać swojego ciała, swojego żołądka, zaczynam dietę!!”. Robimy twarde postanowienie – czas na zmianę, tym razem mi się uda! Fajnie, na początku może i jesteśmy pełni motywacji, ale w końcu ta złość, te nerwy i te wszystkie negatywne emocje kumulują się, pojawia się frustracja i stres. My jesteśmy wyczerpani tą walką, motywacja spada, nie chce nam się jeść tych wszystkich dietetycznych wymysłów, silna wola jest wyczerpana i sięgamy po czekoladę, bo tylko ona poprawi nam humor.

Brak akceptacji siebie to brak porozumienia z własnym umysłem i ciałem. To wyparcie się siebie i brak spójnego kontaktu ze swoim wnętrzem. Ale jak możesz zmienić swój świat zewnętrzny, skoro nie kontaktujesz się ze światem wewnętrznym? To nie jest możliwe!

Pokochaj siebie, pokochaj swoje kilogramy, fałdki i grubiutkie nogi 🙂 szanuj swój piękny umysł i swoje piękne ciało. W przeciwnym razie nie będziesz w stanie wywierać na nie żadnego wpływu. Ciało i umysł będą się buntować, że podejmujesz decyzje bez ich udziału.

Gdy zaakceptuję to, że popełniam jakiś błąd, to to zmienię. Jeśli zaakceptuję to, że jakieś działanie nie przynosi skutku, muszę poszukać innego sposobu na osiągnięcie celu. Gdy dam sobie przyzwolenie na lenistwo, lepiej będę organizować swój czas. Gdy pozwolę sobie na to, by nie kontrolować wszystkiego cały czas, wszystko będzie pod kontrolą.

Akceptacja ma ogromną moc. Akceptacja to początek wewnętrznej harmonii, dzięki której możemy dokonać skutecznych zmian.

Fakty i mity o grubych i chudych

7-incredibly-inspirational-athletes-with-prosthetic-limbs-aimee-mullins-e1431937704951

Istnieje mnóstwo stereotypów dotyczących ludzi tych grubszych i tych chudszych. Czasami mówi się, że charakteryzują się oni różnymi cechami charakteru, inaczej zarządzają swoimi emocjami, a nawet że mają inny sposób myślenia… A przecież tak samo zarówno osoby szczupłe, jak i osoby z nadwagą osiągają w życiu sukcesy, są szczęśliwe, realizują się zawodowo i mają udane życie osobiste. Z drugiej strony faktycznie istnieją pewne różnice między osobami otyłymi i szczupłymi, i nie chodzi tylko o to kto ile je i ile ćwiczy.

Oto kilka faktów i mitów dotyczących życia, cech i zachowania osób otyłych i osób szczupłych:

  1. To moje geny wpływają na moją masę ciała

Trochę prawdy w tym jest. Jeśli jedno z rodziców ma skłonność do tycia, dziecko może w 40% odziedziczyć tę skłonność. W przypadku obojga rodziców mających taką skłonność – prawdopodobieństwo wystąpienia nadwagi wzrasta do 80%. Kiedy natomiast oboje rodzice są szczupli, prawdopodobieństwo że ich dziecko będzie miało skłonność do nadwagi to zaledwie ok 7%. Ale, ale, ale… Oczywiście geny to nie wszystko! Dziecko przejmuje po rodzicach przede wszystkim nawyki żywieniowe, strategie radzenia sobie z emocjami, ze stresem, z problemami oraz sposoby rozwiązywania konfliktów. To wszystko wpływa na nasze ciało oraz sposób, w jaki traktujemy jedzenie. Niestety genów nie jesteśmy w stanie zmienić. Ale wszystko inne, co dziedziczymy po naszych rodzicach, pozostaje w naszych rękach. Bo dziedziczymy predyspozycje, a nie nadwagę 🙂

2. Chudnie się w stresie

Tu bywa różnie. Zazwyczaj bodziec wywołujący stres powoduje lawinę reakcji fizjologicznych przekierowujących organizm na działania obronne lub unikowe. Nie czujemy głodu, ponieważ procesy trawienne zostają wstrzymane na rzecz magazynowania energii niezbędnej do funkcjonowania w sytuacji zagrożenia. Wówczas wyzwalany jest kortyzol, który niestety sprzyja przyrostowi tkanki tłuszczowej, szczególnie wokół pasa. Ale na niektórych stres wpływa również tak, że po prostu objadają się, by zredukować napięcie. A to już na pewno chudnięciu nie sprzyja.

3. Diety odchudzają

Diety powodują spadek masy ciała, ale to jeszcze nie oznacza że ta waga się utrzyma. Dieta wytrąca organizm z równowagi, a ten reaguje gromadzeniem tkanki tłuszczowej, jako zabezpieczenia przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. W żadnym wypadku nie powinno się stosować modnych diet znalezionych w internetach, po pomoc w ułożeniu dopasowanej indywidualnie diety powinno zgłosić się do dietetyka lub psychodietetyka, ponieważ to co dostępne dla wszystkich, nie jest dobre dla nikogo. Takie diety zazwyczaj wiążą się z eliminacją wielu cennych składników, których brak wcześniej czy później da się nam we znaki. Z chwilą ukończenia diety, albo nawet już i po pierwszym dniu 😉 organizm upomina się o brakujące mikroelementy. Jak już nawet wytrzymamy na tej diecie, po jej zakończeniu szybko wracamy do poprzedniej wagi, a zazwyczaj do jeszcze większej niż początkowa.

4. Środowisko sprzyja tyciu

Fakt, ale również chudnięciu. Wszystko zależy od NAS, od naszego nastawienia, naszych decyzji i wzorów zachowania, jakie przyjmujemy. Z jednej strony dzisiejszy świat nadaje życiu taki pęd, że wybieramy szybkie i łatwe rozwiązania – fast foody, wysoko przetworzone produkty, ale nie dlatego, że nam smakują, tylko dlatego że są łatwo dostępne, podane natychmiast, od razu gotowe do spożycia. Pamiętam, że jak ostatnio byłam w Warszawie i przechodziłam przez podziemia w Centrum, przez całe przejście czuć było tylko zapach zapiekanek i jakichś innych szybkich kanapek. Byłam bardzo głodna, ale myśl o tych zapiekankach przyprawiała mnie o dreszcze. Kiedyś jakoś tego nie zauważałam, a przechodziłam tamtędy codziennie przez 5 lat, kiedy studiowałam w stolicy. Teraz kiedy mieszkam w Gdańsku, doceniam to, że w podziemiach można spotkać zwykłe sklepiki z pieczywem 🙂 aha no i jeszcze w trójmieście podoba mi się to, że tutaj zdrowsza kuchnia nie jest żadnym luksusem. Mamy Bio Way’a, Avocado, Veganburgers, dużo sklepów ze zdrową żywnością, a to wszystko na kieszeń przysłowiowego studenta 🙂 Niestety w Warszawie takich miejsc nie poznałam 🙁

5. Chudzi są szczęśliwi, grubi nieszczęśliwi

Oczywiście mit 🙂 poczucie szczęścia nie zależy od liczby kilogramów, lecz od cech osobowości oraz kontekstu psychologicznego.

6. Grubi mają większe predyspozycje do popadania w nałogi

No coś w tym jest. U osób mających nadwagę występuje większe prawdopodobieństwo pojawienia się nałogu. Dotyczy to głównie jedzenia, ale może też łączyć się z alkoholem, nikotyną i substancjami psychoaktywnymi.

7. Grubi mają niskie poczucie własnej wartości i niskie poczucie sprawstwa

W wielu przypadkach okazuje się, że to prawda. Niskie poczucie własnej wartości jest wspólne dla wszystkich zaburzeń odżywiania. Wpływa ono też na to, że takie osoby przekładają odpowiedzialność za swój los, swoje sukcesy i porażki w ręce innych. Przestają wierzyć w to, że sami mają wpływ na swoje życie.

8. Chudzi mają szybszą przemianę materii

Wg badań przeprowadzonych w 1985 r. przez Garrowa i Webera, hipoteza dotycząca tego, że otyli ludzie mają niższe tempo przemiany materii niż osoby szczupłe, nie potwierdziła się. Teoria nadwagi odwołująca się do „wolnej przemiany materii” może być wyznawana przez wielu laików, ale nie jest potwierdzona empirycznie.

9. Chudzi mają łatwiej

Otóż okazuje się, że z biologicznego punktu widzenia, umiarkowana nadwaga jest korzystniejsza dla zdrowia niż niedowaga. Dodatkowo osobom z niedowagą jest o wiele trudniej przytyć, niż osobom otyłym schudnąć.

10. Grubi nie uprawiają sportu

Mit. Często przyczyną braku efektów w odchudzaniu jest większe spożycie pokarmów po sporcie. Organizm po wysiłku domaga się większej ilości składników mineralnych i glukozy, utraconych podczas ćwiczeń, dlatego po wysiłku zjedlibyśmy całą zawartość lodówki. Ale kiedy nauczymy się, co można zjadać po wysiłku, żeby zaspokoić ten wilczy apetyt, po jakimś czasie uczucie wzmożonego głodu po wysiłku maleje. Pamiętam, że gdy kiedyś chodziłam na zajęcia fitness, po powrocie do domu strasznie chciało mi się jeść i nie mogłam tego opanować. Sam powrót z siłowni trwał ok 25 minut. Teraz już wiem, że gdybym od razu po zajęciach zjadła 2-3 daktyle, po powrocie do domu nie czułabym takiego głodu. Dzisiaj, pierwsze co robię po treningu, to w ciągu pierwszych 20 minut dostarczam sobie trochę cukrów prostych i trochę białka.

Czymże różni się więc od siebie gruby i chudy?

Pewnego dnia, w 1976 roku przyszła na świat dziewczynka. Okazało się, że ma ona wadę wrodzoną, polegającą na zaniku kończyn. Lekarze musieli podjąć decyzję o amputacji obydwu nóg, poniżej kolan. Dziewczynka została nieodwracalnie kaleką, zanim ukończyła pierwszy rok życia.

Niektórzy potrafią w największych swoich wadach i dysfunkcjach dostrzec nietuzinkowe zasoby. Życie każdego z nas jest wypadkową wszystkich decyzji, które podejmujemy. Aimee Mullins, którą widzicie na zdjęciach powyżej, jest dziś nie tylko kaleką, ale jest kobietą, którą magazyn „People” umieścił w pięćdziesiątce najpiękniejszych ludzi świata. Ma dwanaście par nóg oraz sukcesy w sporcie, na wybiegu oraz na ekranie. Stała się rozpoznawalną i cenioną biegaczką, modelką, aktorką. Może manipulować swoim wzrostem w zakresie od 172 do 185 cm 🙂

Jeśli zdarza Ci się narzekać na swoje ciało, na grube uda, czy łydki, czy zaczęłabyś je bardziej doceniać, gdyby groziła Ci ich utrata?

Kiedy myślisz o swojej przyszłości negatywnie, mówisz: „takie już będzie moje życie”, po latach bezczynności dochodzisz do wniosku: „takie już jest moje życie”. Ludzie, którzy potrafią realizować swoje marzenia, wcale nie są w czepku urodzeni, to nie jest tak, że mają znajomości, że im się poszczęściło, nie jest to też kwestia pieniędzy, ani dobrego pochodzenia. Wszystko jest w naszej głowie! 🙂

Gdy masz problem z nadwagą, lub niedowagą, masz dwa sposoby na jego rozwiązanie. Albo decydujesz się na to, by ze swego wyglądu uczynić atut i na jego podstawie budować swój interesujący wizerunek, albo dokonać zmiany wewnętrznej, by tę nadwagę lub niedowagę pokonać raz na zawsze. 

Zobaczcie, taka Adele, nie ma problemów ze swoim wizerunkiem. Wygląda ponętnie, seksownie, pięknie. Mimo nadmiaru kilogramów jest świetną artystką. Prawdopodobnie gdyby schudła, wyglądałaby jak setki innych piosenkarek, a możliwe że nawet straciłaby swój głos.

Warto cały czas zadawać sobie pytania, z jakiego powodu jemy:

  • z głodu?
  • z emocji?
  • z nudy?
  • dla przyjemności?
  • z nadmiaru czasu?
  • aby poczuć się przyjemnie i bezpiecznie?
  • z przyzwyczajenia?
  • by spełnić oczekiwania innych?
  • by nie marnować jedzenia?
  • ze stresu?
  • by nie myśleć?

Myślenie, że schudnięcie rozwiąże wszystkie problemy jest iluzją. A jednak jest to marzeniem milionów kobiet na całym świecie. Aby stracić na wadze, trzeba wyeliminować czynniki wywołujące objadanie się i tycie. Tu nie chodzi o czekoladę. Tylko o to, co powoduję, że po nią sięgasz. Chodzi o emocje, które za pomocą czekolady eliminujesz, łagodzisz lub wyzwalasz. Poza tym, schudnięcie nie może być celem samym w sobie. Najlepiej jest wyznaczyć sobie cel – nauka jazdy na nartach, nauka salsy, nauka jazdy konną, może poprawa zdrowia. Utrata kilogramów będzie skutkiem ubocznym.

A na koniec zapraszam do obejrzenia filmu z Aimee w roli głównej 🙂

 https://www.ted.com/talks/aimee_mullins_prosthetic_aesthetics?language=pl

Koniec z dietami, czyli pierwszy krok do…

115h

 

Moda na różnego rodzaju diety trwa w naszym kraju już od dłuższego czasu. Pojawiają się coraz to nowsze wersje „prawidłowego” odżywiania: a to dieta białkowa, a to dieta tłuszczowa, a to dieta węglowodanowa, surowa, warzywna, owocowa, itd, itp. Pseudo naukowcy zachwalają, że tylko ich dieta jest najlepsza i tylko dzięki niej osiągnie się życie wieczne, wieczną młodość, wymarzoną sylwetkę. Za to oni osiągną ogromne zyski… w portfelu.

A dlaczego? Dlatego że ogólnie utarło się przekonanie, że tylko dzięki „diecie” możliwa jest utrata masy ciała, jedz mniej, głoduj, a będzie Cię mniej. Dieta jest obecnie źródłem milionowych dochodów – wraz z obietnicą osiągnięcia wymarzonej sylwetki sprzedawane są czasopisma, książki, suplementy diety, odżywki, niskokaloryczne produkty light, a także kosztowne kuracje odchudzające, a no i te operacje pomniejszające żołądek… eh.

Po raz pierwszy słowo dieta zostało użyte przez Hipokratesa. Ale on nie miał na myśli redukcji kalorii, lecz mądry sposób kierowania swoim życiem. Czyli jedzenie z umiarem, ale nie głodzenie się. Wybieranie zdrowych posiłków, ale nie eliminację któregoś składnika. Dieta oznaczała po prostu pewien styl życia, włączała też oczywiście odpowiednią dawkę ruchu – sportu, ale też relaksu, czuwania i spania, pracy i odpoczynku.

Wiecie, że jedno z najczęściej wyszukiwanych haseł w google to „jak szybko schudnąć?”… No jak? Albo nie jeść, albo wprowadzić do swego organizmu tabletkę z tasiemcem, albo się przeczyszczać.

Niestety słowo dieta ciągle rozumiane jest jako ograniczenie jedzenia w celu utraty zbędnych kilogramów. Jednak ani diety, ani żadne środki odchudzające nie są rozwiązaniem. Są tylko początkiem błędnego koła w walce o utratę zbędnych kilogramów, co nie kończy się dobrze ani dla ciała, ani dla umysłu.

Naszym organizmem rządzi biologia, biologia jak cała natura dąży do harmonii. Kiedy coś jest odebrane, dąży do tego, by to odzyskać, często z nawiązką. Jeśli poprzez głodzenie się i różne dziwne diety nie dostarczamy dla organizmu wszystkich niezbędnych składników i nie pozwalamy mu zaspokoić jego wszystkich potrzeb, to nasz mózg będzie w przyszłości dążył do tego, by je zaspokoić wszystkimi możliwymi sposobami. Na tym właśnie polega efekt jo-jo!

Ale przecież wszyscy o tym wiemy… i mamy to w nosie.

A to dlatego, że umysł osoby odchudzającej się działa trochę, jak umysł hazardzisty, myśli: „Skoro już tyle gram, muszę w końcu wygrać”. Nic bardziej złudnego :/

Najgorzej, że ludzie często nie mają świadomości ani wiedzy, że piękna sylwetka nie jest wynikiem diety, lecz składa się na nią wiele czynników.

Zapewne wiecie już, że po różnego rodzaju dietach się tyje, a nawet choruje, stresuje i złości, a ostatecznie także traci się samokontrolę w odniesieniu do jedzenia.

Liczne badania wskazują, że diety powodują spadek nastroju, utratę samokontroli, co w efekcie prowadzi do objadania się i tycia. Podczas stosowania diety wzrasta poziom hormonu stresu, kortyzol, a wówczas dostarczane kalorie przekształcane są w tłuszcz. Organizm ten tłuszcz magazynuje, bo tak mu nakazuje mózg, który nie rozróżnia, czy głodzenie się jest wynikiem diety, czy zbliża się zagrożenie i należy robić zapasy. Dlatego m.in. stres powoduje tycie! Odczucie głodu powoduje też złość, apatię, agresję – czyli utratę kontroli i brak harmonii, co prowadzi do objadania się. A objadanie się z kolei rodzi wyrzuty sumienia i poczucie winy, czyli kolejne niefajne emocje. Poczucie winy ponownie wzbudza wewnętrzną potrzebę szybkiego schudnięcia i znów ograniczamy sobie pożywienie. Błędne koło trwa i daje wciąż te same efekty – niskie poczucie własnej wartości i poczucie nieszczęścia. Brzmi znajomo?

Czy jest z tego jakieś wyjście?

Jest. Przede wszystkim zdobycie wiedzy, co jest dla nas zdrowe, poznanie co nam służy. Skuteczne odchudzanie to przede wszystkim zmiana stylu życia danej osoby, ale też czasami całej rodziny osoby otyłej. Przede wszystkim to zmiana nawyków i strategii żywieniowych, to silne poczucie własnej wartości, więc także praca nad samym sobą. W końcu uzyskanie harmonii. Diety działają tylko na ciało, a co z umysłem który się buntuje? Nic w organizmie nie dzieje się bez jego udziału. Pierwszy krok to akceptacja siebie i pokochanie siebie. Ty masz być dla siebie osobą, którą kochasz najbardziej na świecie 🙂

Pralinki orzechowo-czekoladowe

kulki

 

Poskromić apetyt na słodycze jest raczej trudno, ale zjadając nawet jedną taką pralinkę – zasładzamy się na cały dzień 🙂

Do przygotowania pralinek potrzebne są:

  • 150-200 g orzeszków ziemnych bez soli i oleju
  • szczypta soli
  • 2 łyżki kakao
  • 1 duża łyżka miodu
  • 2 łyżki mleka kokosowego
  • 3 łyżki wiórków koksowych
  • garść orzechów nerkowca
  • łyżeczka startej skórki z cytryny
  • łyżka mąki gryczanej
  • do posypania: wiórki kokosowe, karob, orzechy zmielone

Orzeszki ziemne i sól blendujemy na masło orzechowe. Jeśli nie zjemy masła od razu, przechodzimy do kolejnego etapu – wsypania pozostałych składników: kakao, wiórki koksowe, mleko koksowe, miód, nerkowiec, skórka z cytryny, mąka gryczana do jednego pojemnika i miksujemy całość razem. Gdy powstanie gęsta masa, wyrabiamy małe kulki. Następnie obtaczamy je w wiórkach kokosowych, karobie lub jeśli ktoś woli – w zmielonych orzechach.

Gotowe pralinki możemy wstawić do lodówki, by trochę zmarzły.

 

Smacznego 🙂

10 sposobów na zmniejszenie apetytu na słodycze

176H

Zmniejszenie ilości spożywanego cukru sprawia, że mamy lepszy nastrój, większą stabilność emocjonalną, spokojny sen dający wypoczynek. Poprawia się również pamięć. Rzadziej się przeziębiamy, mamy mniej problemów z zębami, zwiększa się zdolność koncentracji. Ogólnie poprawia się nasze zdrowie.

Oto 10 sposobów, które pomogą ci zmniejszyć apetyt na słodycze:

  1. Pamiętaj, że bardzo dobrym i skutecznym źródłem słodyczy są produkty roślinne, które są wystarczająco długo przeżuwane – każdy kęs minimum 20-30 razy. Przeżuwanie powoduje wydobywanie słodkiego smaku. Łaknienie słodyczy zmniejszy się, gdy będziesz odpowiednio długo przeżuwać żywność opartą na pełnych ziarnach zbóż, strączkach i warzywach.
  2. Desery możesz słodzić owocami, naturalnymi sokami owocowymi, słodem jęczmiennym, syropem klonowym, miodem, ksylitolem – oczywiście pamiętaj o umiarze 🙂 Pamiętaj, że tzw. naturalne słodziki, jak np. fruktoza i brązowy cukier, są tak samo rafinowane jak biały cukier i mają podobne działanie.
  3. Zwróć uwagę, by w Twojej diecie nie było zbyt dużo słonych produktów, które wzmagają łaknienie smaku słodkiego.
  4. Produkty pochodzenia zwierzęcego, takie jak: mięso, ryby, sery, jaja, mleko, zawierają duże ilości białka i jeśli zjadamy ich zbyt wiele, wzrasta zapotrzebowanie na węglowodany (cukier), ponieważ organizm dąży do równowagi: metabolizm białek reguluje metabolizm węglowodanów i odwrotnie. Dlatego należy spożywać białko zwierzęce w ilościach niepowodujących wzrostu łaknienia.
  5. Zawsze do mięsa zjadaj warzywa.
  6. Na deser jedz słodkie warzywa (np. buraki, karczochy, marchewki, dynie, słodkie ziemniaki, paternak), które łagodzą łaknienie na cukier. Surowe marchewki są szczególnie przydatne w przypadku nasilonego apetytu na cukier. Ponadto – taka ciekawostka – do strawienia marchewki nasz organizm potrzebuje więcej kalorii niż ona sama dostarcza, podobnie jest np. z ogórkiem i selerem.
  7. Jedz kiełki – one również dostarczają cukier, ponieważ proces kiełkowania zmienia skrobię w cukier.
  8. Aby zmniejszyć apetyt na słodycze, możesz zjeść coś ostrego, kwaśnego lub gorzkiego. Picie wody z cytryną też doskonale pomaga 🙂
  9. Ochota na coś słodkiego może być wynikiem zbytniego zakwaszenia organizmu, które powstaje w wyniku stresu i braku ruchu, jedzenia w pośpiechu, spożywania zbyt dużej ilości mięsa i produktów rafinowanych. Wtedy dobrze jest jeść surowe lub lekko ugotowane warzywa, oczywiście ćwiczyć, próbować różnych metod relaksacyjnych, jak np. świadome oddychanie.
  10. Jeśli ochota na słodycze pojawia się zawsze w określonej porze dnia, np. po obiedzie, bo do kawy trzeba zjeść coś słodkiego. Zastanów się, czy nie lepiej byłoby zrezygnować z tej kawy z ciastkiem? Jak nie będzie kawy, nie będzie też ciacha 🙂 pomyśl, co innego mogłoby się stać zdrowym nawykiem o tej porze dnia? Może spacer, może drzemka? Gdy po obiedzie przychodzi ochota na „coś  jeszcze” dobrze jest zająć się czymś innym, a apetyt na słodkie za chwilę przechodzi.

Ale ale ale! Nie musisz dążyć do tego, by całkowicie pozbyć się cukru ze swojej diety. Pamiętaj, że i tak mimo wszystko potrzebujemy smaku słodkiego. Nawet jeśli przez jakiś czas uda nam się nie jeść słodyczy, wytrzymamy tydzień, dwa, miesiąc – ochota na słodkości może wrócić ze zdwojoną siłą… Niestety tak jesteśmy zaprogramowani. Dlatego szukajmy sposobów na zdrowe słodkości. A najlepiej jest zrobić je samemu w domu. Możesz przygotować Sernikomakowiec , Piernikowe pralinkiJaglaną szarlotkęCzekoladowy deser lub po prostu Koktajl czekoladowy 🙂

Najpiękniejsze miejsce na ziemi…

rospuda

Oczywiście, że nie zawsze możemy mieć wszystko, czego pragniemy, o czym marzymy.

Ale zawsze możemy nauczyć się cieszyć z tego, co już posiadamy. Nauczyć się zauważać co nas otacza, co jest na wyciągnięcie ręki i cieszyć się chwilą.

A w tym czasie – małymi kroczkami – pracować nad realizacją swoich marzeń.

Bo jak powiedział Marek Aureliusz „Jeśli świat sprawia Ci ból, to nie świat jest tego przyczyną, lecz Twoje o nim myślenie. W Twojej mocy jest, by je zmienić.”

20160429_190845