Bezpłatne Konsultacje Dietetyczne

konsultacje dietetyczne

Zapraszamy na Bezpłatne Konsultacje Dietetyczne z elementami psychodietetyki 🙂

Święta, święta… i po świętach 
Według powszechnej opinii święta utrudniają „bycie na diecie”, utrzymanie postanowień typu „od dziś nie jem słodyczy”. Właściwie to fakt.

A jeśli chcesz spróbować zmienić swój sposób odżywiania, uregulować masę ciała, wprowadzić prawidłowe nawyki żywieniowe i ugruntować je raz na zawsze  zapraszam na kolejne BEZPŁATNE KONSULTACJE DIETETYCZNE 

*** Konsultacja dietetyczna trwa ok 30 min. W trakcie konsultacji przeprowadzony zostaje wywiad z klientem, analizowany jest dotychczasowy sposób odżywiania oraz nawyki żywieniowe, w celu ustalenia źródła problemu.
Jeśli klient potrzebuje dodatkowo jadłospisu, przeprowadzony zostaje wywiad żywieniowy, na podstawie którego ułożony jest indywidualny jadłospis (odpłatnie).
Podczas konsultacji wykonywana jest analiza składu ciała, która pozwala określić zawartość tłuszczu, masę mięśniową oraz stopień nawodnienia organizmu.***

Aby zapisać się na konsultację, należy dokonać zgłoszenia telefonicznie, pod numerem: 509 173 536 lub mailowo: martynaszulinska@gmail.com

Serdecznie zapraszamy do zapisów, liczba miejsc ograniczona.

Konsultacje Psychodietetyczne – Gdańsk

psychodietetyk gdańsk

Zanim rozpoczniesz kolejną przygodę z dietami – zapraszam na konsultację psychodietetyczną w Gdańsku 🙂

Niestety SAMA DIETA TO ZA MAŁO…
Gdyby utrzymywanie zdrowych nawyków było takie łatwe, nie mielibyśmy obecnie epidemii otyłości. Każdy, kto zna podstawy zdrowego odżywiania, wiódłby zdrowe i szczęśliwe życie. Ale dlaczego tak nie jest?

Ponieważ wszystko jest w naszej głowie! 🙂
Tu w grę wchodzi nasza psychika, która nienawidzi zakazów. Im bardziej coś nam szkodzi, tym lepiej smakuje. Dlaczego? Bo zakazany owoc smakuje najlepiej. „Bycie na diecie” to dodatkowy stres: psuje nam humor, jesteśmy niezadowoleni, źli, smutni, poddenerwowani. Brzmi znajomo?

Zmiana nawyków żywieniowych, to często ogromna zmiana całego naszego życia. Niestety równie często poddajemy się już na samym początku, po kilku tygodniach. Lęk, który towarzyszy tej zmianie jest tak ogromny, że wolimy z niej zrezygnować, niż przewracać całe nasze życie do góry nogami.

A przecież nie o to w życiu chodzi. Trzeba jeść i cieszyć się życiem 🙂
Pokarm ma być dla nas czymś neutralnym. I do tego w psychodietetyce dążymy – BY JEŚĆ, ŻEBY ŻYĆ, A NIE ŻYĆ, ŻEBY JEŚĆ 🙂

+ NA CZYM POLEGAJĄ KONSULTACJE PSYCHODIETETYCZNE?
Praca z psychodietetykiem to około 10-20 sesji, podczas których pracujemy nad kształtowaniem nawyków żywieniowych. Skupiamy się na edukacji w zakresie zasad zdrowego, prawidłowego odżywiania, byś mógł/mogła samodzielnie dokonywać dobrych wyborów żywieniowych.

+ DZIĘKI KONSULTACJOM PSYCHODIETETYCZNYM:

– odnajdujesz i wzmacniasz swoją motywację w zmianie nawyków żywieniowych,
– uczysz się radzić sobie z trudnościami, które towarzyszą zmianie nawyków,
– uczysz się pokonywać lęki, które hamują Twoje działania w kierunku uzyskania prawidłowej masy ciała,
– pracujesz nad błędami w myśleniu i błędnymi przekonaniami,
– wzmacniasz swoją samoocenę i sposób postrzegania własnego ciała.

*** Pierwsza konsultacja psychodietetyczna trwa ok 60 min. W trakcie konsultacji psychodietetyk przeprowadza wywiad z klientem, analizowany jest dotychczasowy sposób odżywiania oraz nawyki żywieniowe, w celu ustalenia źródła problemu.
Następnie wspólnie formułowane są cele oraz omawiane są zasady współpracy partnerskiej. Jeśli klient potrzebuje dodatkowo jadłospisu, przeprowadzony zostaje wywiad żywieniowy, na podstawie którego ułożony jest indywidualny jadłospis.
Podczas konsultacji wykonywana jest analiza składu ciała, która pozwala określić zawartość tłuszczu, masę mięśniową oraz stopień nawodnienia organizmu.***

Koszt konsultacji: 100 zł

Aby zapisać się na konsultację, należy dokonać zgłoszenia telefonicznie, pod numerem: 509 173 536 lub mailowo: martynaszulinska@gmail.com [Zapisy trwają do 5 kwietnia, godz. 18.00]

Serdecznie zapraszamy do zapisów, liczba miejsc ograniczona 🙂

Jak przestać objadać się słodyczami?

słodycze

No właśnie, jak przestać objadać się słodyczami?

Podejrzewam, że czytasz ten artykuł z ogromną nadzieją, że znajdziesz w nim cudowny środek, który rozwiąże Twój problem ze słodyczami.

Ale spokojnie, spokojnie…

Po pierwsze, zacznijmy od tego, co znaczy „objadać się”. Czy jest to zjedzenie kilku tabliczek czekolady, paczki chipsów (tu upodobania są różne), paczki żelek i kubełka lodów? Jeśli tak – tu faktycznie mamy problem, z którym należy zgłosić się do specjalisty.

Ale kiedy po obiedzie masz ochotę na coś słodkiego, zjadasz kawałek czekolady, czy dwa ciastka – to nie jest nic złego!! 🙂

Ostatnio, a właściwie od kilku lat, toczy się wojna fit świata ze słodyczami. Wiadomo – cukier szkodzi i zabija. Ale to dawka czyni truciznę! My potrzebujemy smaku słodkiego, tak samo jak słonego, gorzkiego, kwaśnego. Mleko matki karmiącej też jest słodkie, dlatego dla nas smak słodki kojarzy się z poczuciem bezpieczeństwa.

Problem pojawia się niestety często wtedy, gdy słodyczami (lub słonymi przekąskami) „zajadamy” emocje. W takiej sytuacji również należy zgłosić się do specjalisty, np. psychodietetyka. Czasami okazuje się, że już samo uświadomienie sobie popełnianych błędów, wpływa na zmianę naszych nawyków.

Po drugie, dlaczego niby mielibyśmy PRZESTAĆ JEŚĆ SŁODYCZE?

Każdy, kto kiedyś próbował nie jeść słodyczy (lub słonych przekąsek), doskonale wie, czym to się kończy. Na początku jest fajnie, jesteśmy z siebie dumni, że wytrzymujemy. Czasem nawet pojawia się uczucie, że wcale nie mamy ochoty na słodycze. Ale po pewnym czasie, kiedy w końcu nie wytrzymujemy i jemy… nie możemy się nimi najeść. Zgodnie z klasyczną teorią dotyczącą stosowania restrykcji dietetycznych (Herman i Polivy, 2004; Polivy i Herman, 2002), wprowadzanie ograniczeń pokarmowych sprzyja wystąpieniu napadów objadania się (szczególnie w sytuacji doświadczania silnego pobudzenia emocjonalnego). I co dzieje się dalej?

Skutkiem takiej sytuacji, tj. objadania się, jest odczuwanie wstydu, poczucia winy i wstrętu do siebie samej. Bo przecież znów nie wytrzymałam, nie dałam rady. A takie myślenie znów może wzmagać chęć sięgnięcia po „zakazane” produkty, by dzięki nim na chwilę poczuć się lepiej (American Psychiatric Association, 2013).

Dlatego, nigdy nie rezygnuj, a jedynie ograniczaj 🙂

Po trzecie, zastanów się, kiedy do Ciebie przychodzi ochota na słodycze? Czy może właśnie po obiedzie?

A czy nie jest przypadkiem tak, że przerwa między II śniadaniem (lub posiłkiem przed obiadem), a obiadem w domu, jest zbyt długa? Po wyjściu z pracy musisz dotrzeć do domu, może jeszcze po drodze zrobić zakupy, później w domu wyjść z psem, ogarnąć kuchnię i dopiero wtedy zabierasz się za przygotowanie zdrowego obiadu. Czyli mija jakieś 4-5 godzin od poprzedniego posiłku. W końcu zasiadasz do obiadu… i jesz… i jesz… i jesz… I kiedy kończysz obiad (oczywiście przejedzona), to mimo wszystko masz ochotę na coś jeszcze. No właśnie, bo poziom cukru już tak spadł, że długo potrwa zanim się podniesie po dość skomplikowanym posiłku, jakim jest obiad. Dlatego nasz mózg mimo wszystko domaga się ratunku, w postaci czegoś słodkiego – glukozy. Wyjścia są dwa: albo odczekać 30 minut, aż obiad się strawi, albo zjeść kostkę czekolady. Ale najlepszym, najskuteczniejszym rozwiązaniem i wiem, że zarazem najtrudniejszym, jest dbanie o regularne posiłki. Nawet w drodze do domu dobrze jest mieć pod ręką paczkę orzechów, kefir, coś małego, na szybko – by ten głód przegonić. Fizjologii nie oszukamy 🙂

Podsumowując – nie musimy przestawać jeść słodyczy. Jeśli jemy ich niewielkie ilości, od czasu do czasu, kiedy mamy na nie ochotę – nic złego się nie dzieje. A ochota na nie będzie mniejsza, jeśli zadbamy o regularne, zdrowe i pełnowartościowe posiłki 🙂

Konsultacje dietetyczne w Diamond Clinic

Konsultacje dietetyczne

Serdecznie zapraszamy na Konsultacje Dietetyczne w Diamond Clinic (Gdańsk Śródmieście) 

Jeśli zastanawiasz się, czy dasz radę zmienić coś w swoim odżywianiu – mówię Ci, że dasz radę 
Jeśli myślisz, że dieta to głodówka – zmienię Twoje myślenie! odważnie co? 
Jeśli uważasz, że zdrowe odżywianie to nuda i jedzenie bez smaku – zapewniam, że odkryjesz nowe i PRAWDZIWE smaki 
A jeśli myślisz, że zdrowe odżywianie to eliminowanie wielu produktów, rezygnacja ze słodyczy i katowanie się… no cóż – ZAPRASZAM NA INDYWIDUALNE KONSULTACJE DIETETYCZNE 

*** Konsultacja dietetyczna trwa ok. 45 min. Podczas konsultacji wykonywana jest analiza składu ciała, która pozwala określić zawartość tłuszczu, masę mięśni oraz stopień nawodnienia organizmu. Przeprowadzony zostaje wywiad żywieniowy, analizowany jest dotychczasowy sposób odżywiania, a także opracowywane są wstępne zalecenia dietetyczne. ***

Aby zapisać się na konsultacje, należy dokonać zgłoszenia telefonicznie, pod numerem: 509 173 536.

Serdecznie zapraszamy do zapisów, liczba miejsc ograniczona  

Konsultacje psychodietetyczne – Diamond Clinic Gdańsk

konsultacje psychodietetyczne

Już w przyszłą środę (10.01.) serdecznie zapraszam na konsultacje psychodietetyczne w Diamond Clinic (Gdańsk Śródmieście) 

Jeśli zastanawiasz się, czy dasz radę zmienić coś w swoim odżywianiu – mówię Ci, że dasz radę 
Jeśli myślisz, że dieta to głodówka – zmienię Twoje myślenie! odważnie co? 
Jeśli uważasz, że zdrowe odżywianie to nuda i jedzenie bez smaku – zapewniam, że odkryjesz nowe i PRAWDZIWE smaki 
A jeśli myślisz, że zdrowe odżywianie to eliminowanie wielu produktów, rezygnacja ze słodyczy i katowanie się… no cóż – ZAPRASZAM NA INDYWIDUALNE KONSULTACJE PSYCHODIETETYCZNE 

*** Konsultacja psychodietetyczna trwa ok. 30 min. Podczas konsultacji wykonywana jest analiza składu ciała, która pozwala określić zawartość tłuszczu, masę mięśni oraz stopień nawodnienia organizmu. Przeprowadzony zostaje wywiad żywieniowy, analizowany jest dotychczasowy sposób odżywiania, a także opracowywane są wstępne zalecenia dietetyczne. ***

Aby zapisać się na konsultacje, należy dokonać zgłoszenia telefonicznie, pod numerem: 570 007 113.

Serdecznie zapraszamy do zapisów, liczba miejsc ograniczona  

Postanowienie dopasowane do Ciebie

postanowienie

Dlaczego robimy postanowienia noworoczne?

Zwlekamy ze zmianami do nowego roku, bo wtedy będzie odpowiedni czas, by się jakoś zmusić do „tego czegoś”. Odkładamy to „coś” na poniedziałek, później na następny poniedziałek i tak w kółko. Tylko skoro tak nam się nie chce tego robić, to po co się zmuszać? Czy nie lepiej robić przyjemne rzeczy, do których aż się rwiemy? A może problem tkwi w tym, że nasze noworoczne postanowienia wcale nie są dla nas?

Wiemy nie od dziś, że największym narkotykiem człowieka jest potrzeba aprobaty społecznej. „Jestem gotowa zrobić wszystko, żeby dostać złudzenie, że jestem wyjątkowa, kochana, akceptowana”. Niestety, żeby sprostać wymaganiom wszystkich wokół, trzeba byłoby całe życie zajmować się tylko tym. Większość tych wymagań jest bezsensowna, prowadzi do frustracji i w sumie donikąd. Czasem trzeba się zatrzymać i zastanowić, czy „noworoczne postanowienie” jest faktycznie moje? Czy jest tym, czego JA chcę? Czy może wynika z oczekiwań bliskich? A może ma służyć temu, by zaimponować innym?

Ale co zrobić, by dowiedzieć się, czy to nasze postanowienie jest naprawdę nasze? Przede wszystkim zadać sobie pytanie, jak będę się czuła/czuł, gdy je zrealizuję? Co zrobię, jak już będę „to” mieć, jak „to” osiągnę. Czy będę czuć to, co chciałabym poczuć? A jeśli tego nie osiągnę, to co wtedy?

Kiedy już wiemy, że to nasze postanowienie jest NASZE, trzeba je konkretnie sformułować. Przede wszystkim pozytywnie, bez zaprzeczeń (nasz mózg nie słyszy słowa „nie”). Czyli zamiast „NIE BĘDĘ JEŚĆ SŁODYCZY” lepiej powiedzieć „BĘDĘ JEŚĆ ZDROWE PRZEKĄSKI”.

Cel dobrze jest też zapisać i opowiedzieć o nim najbliższym. Być może trzeba będzie na nowo ustalić obowiązki domowe, coś przeorganizować. Dodatkowo od najbliższych dostajemy wsparcie, a to jest nasz bezcenny motywator.

Dobrze jest postanowienie określić w czasie, ale nie jest to konieczne. Oczywiście wszystko zależy od celu, jaki sobie postawimy. Ja myślę o takich pozytywnych postanowieniach, które wchodzą nam w krew i już nie chcemy ich kończyć. Ale musimy też zastanowić się, kiedy będziemy np. jakąś czynność wykonywać. Wraz z nowym rokiem nie przybędzie w dobie więcej godzin. Być może z czegoś trzeba zrezygnować, aby w to miejsce wprowadzić inne zajęcie.

Postanowienie musi być też w zasięgu naszej odpowiedzialności. Nie możemy chcieć biegać z naszym partnerem/partnerką, ale możemy biegać sami. Bo tylko na SIEBIE mamy wpływ.

I ostatnie, ale chyba najważniejsze. Do zmian musimy podchodzić ze spokojem, z cierpliwością. W dzisiejszych czasach wszystko chcemy mieć na teraz. Duży cel można rozłożyć na mniejsze, małe kroki. I cieszyć się z realizacji każdego z nich. A jak nie wyjdzie, to uczyć się na błędach.

A jeśli czujemy, że to nie jest odpowiedni moment na spełnienie swego postanowienia – trudno. Pewnie nie jesteśmy jeszcze na to gotowi. Ale możemy dalej o nim rozmyślać, coś w nim zmieniać, dalej się uczyć.

W tym roku życzę Wam, byście zrobili coś fajnego, takiego dla siebie 🙂

Chcesz schudnąć? Zacznij w grudniu!

schudnąć

Święta zbliżają się wielkimi krokami, a ja tak sobie myślę, ile osób myśli o tym, że chce coś zmienić w swoim odżywianiu, ale… zrobi to po świętach. Bo teraz to po co? Zaraz będzie Wigilia – jeden dzień obżarstwa, później Pierwszy Dzień Świąt u rodziny, przecież nie odmówi się cioci jeszcze jednego kawałka ciasta, a później Drugi Dzień Świąt, to ze znajomymi przecież trzeba coś wypić i czymś poczęstować. A później dłuuugi tydzień do sylwestra. To też nie ma sensu, bo w sylwestra też przecież jedzenie.

Obiecujemy sobie, że już od stycznia – nowe postanowienie noworoczne. Dieta, ćwiczenia – biorę się za siebie. Siłownie zaleją tłumy klientów, kalendarze u dietetyków pękają w szwach. Wszystko fajnie, tylko z takim podejściem nigdy nie schudniemy skutecznie.

Ludzie najczęściej postanawiają, że zaczną „odchudzać się” od poniedziałku, od Nowego Roku, od września. Niestety takie założenie już na samym początku skutkuje niepowodzeniem. Początek tygodnia zazwyczaj wiąże się z większym stresem, ale na początku motywacja jest całkiem spora, więc wytrzymujemy. Dzielnie planujemy posiłki na kolejne dni. Do piątku. Wtedy nadchodzi weekend, a jak tu nie wyjść ze znajomymi i czegoś nie zjeść, czegoś nie wypić, a przecież „dieta” zabrania. Czasami udaje się to wytrzymać, przez tydzień, dwa, trzy, najwytrwalsi wytrzymują kilka miesięcy. Ale później są już tak tym wszystkim zmęczeni, że wracają do dawnego jedzenia. Wracają też utracone kilogramy.

Badania pokazują, że zmiany powinniśmy wprowadzać powoli tak, by nie wiązały się ze zbyt dużym stresem. A takie zmiany możemy wprowadzić właśnie już dziś – tydzień przed Wigilią.

Jeśli nastawiamy się na zmiany w taki sposób, że chcemy je jeszcze odłożyć w czasie – oznacza to, że zmiana ta kojarzy nam się z czymś negatywnym. Jeśli będziemy myśleć o zmianie, jak o czymś trudnym, męczącym i ograniczającym, nigdy nie przyniesie nam ona satysfakcji. Jeśli natomiast zmianę odbieramy na zasadzie wspaniałej przygody z rozwojem – wówczas jaki jest problem, żeby zacząć już dziś?

Dużo osób boi się podjąć decyzję o „diecie” przed świętami, ponieważ boją się, że przy świątecznym stole nie wytrzymają, objedzą się i wszystkie zmagania pójdą na marne. Tu problemem jest pojmowanie „diety” jako ograniczonego jadłospisu, głodówki, gdzie mamy wyliczoną dokładnie porcję kalorii, a wszelkie odstępstwa niweczą starania. Oczywiście tak też to działa – im bardziej restrykcyjna jest dieta, tym większe prawdopodobieństwo, że w trudnym momencie dojdzie do przejadania się. Dlatego właśnie dieta powinna oznaczać sposób odżywiania, a co więcej – sposób życia:

-odpowiednia ilość posiłków (co nie znaczy, że każdy musi jeść 5 posiłków!) i płynów,

-rozpoczynanie jedzenia w momencie czucia lekkiego głodu, a kończenie jedzenia w momencie odczuwania lekkiej sytości,

– planowanie posiłków,

– jedzenie jak największej ilości nie przetworzonych produktów,

– codzienny ruch,

– traktowanie słodyczy, jako normalny element życia (a nie w celu zaspokajania emocji!),

– nie słuchanie reklam 😉

A może wystarczyłoby już teraz wprowadzić jeden nawyk, np. jedzenie śniadań? Poza tym, dobrze jest podchodzić do świąt, jako spotkania z rodziną, prezentów, wspólnie spędzonego czasu – niekoniecznie skupiać się na tym jedzeniu. Niestety nasza kultura sprzyja przejadaniu się na święta, ale ciekawostką może być to, że my nie tyjemy w Wigilię, w Pierwszy, czy Drugi Dzień Świąt, tylko w tygodniu pomiędzy świętami a sylwestrem. Jak myślicie, dlaczego tak się dzieje? 🙂

10 pomysłów na zdrowe prezenty

Święta już niedługo, a Ty nie masz jeszcze prezentów?

Spokojnie, spokojnie – jeszcze zdążysz 🙂

Pomyślałam, że może przydać Ci się trochę pomysłów na prezenty,

które wyjdą na zdrowie każdemu, kto je otrzyma 🙂

 

1..Książka „Zamień chemię na jedzenie” Julity Bator

Jest doskonałym prezentem dla osób, które chciałyby zacząć zdrowiej się odżywiać, ale nie wiedzą od czego zacząć. Autorka książki pokazuje, jak wyrzucić całą chemię z kuchni, a do tego nie zbankrutować. Wg mnie jest to jedna z podstawowych książek, która wprowadza w świat zdrowego odżywiania. Pokazuje, jakich produktów w sklepie unikać i jak w prosty sposób przygotować zdrowe posiłki w domu. Dodatkowo polecam również drugą książkę tej autorki „Zamień chemię na jedzenie. Nowe przepisy” w której mamy 80 przepisów na proste, zdrowe i niedrogie dania dla całej rodziny. Wśród przepisów znajdziemy pomysły na własne pieczywo, drugie śniadania do szkoły i pracy, dania dla dzieci, desery i zdrowe przekąski. Cena jednej książki to ok. 25-30 zł.

 

zamien chemie na jedzenie

2. Naturalne kosmetyki

Hit ostatnich czasów. I tu nie chodzi o zwykłą modę, tylko o fakt, że większość popularnych kosmetyków i środków czystości sprzedawanych w naszych sklepach, zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego. Co gorsze, testowane są na zwierzętach. Najlepiej wybierać kosmetyki, co do których możemy mieć pewność, że nie zawierają substancji pochodzenia zwierzęcego, a ich produkcja nie wiązała się z cierpieniem zwierząt, ani ludzi. Kosmetyki takie możemy znaleźć w popularnych drogeriach lub sklepach internetowych. Oto niektóre z firm, produkujących naturalne kosmetyki: Eco CosmeticsGaia CreamsGreen PeopleKanuLakshmiLaveraPolinSkin BlossomSonett.

Produkty mogą być oznaczone symbolami:

nie testowane na zwierzetach

 

3. Masło orzechowe

To prezent dla  sportowców i… łasuchów 🙂 masło orzechowe, takie 100% (bez dodatku cukru, soli, czy innych olejów) jest bardzo zdrowe. Jest ono świetnym uzupełnieniem diety sportowca, ponieważ pozwala zaspokoić wysokie zapotrzebowanie energetyczne – bo jest bardzo kaloryczne. To dobre źródło białka oraz zdrowych tłuszczów. Białko i witamina E pomagają walczyć ze stresem oksydacyjnym, powstającym podczas wysiłku, który to osłabia odporność i możliwości regeneracyjne organizmu. Zawiera magnez, żelazo i kwas foliowy, które chronią przed anemią i skurczami. Natomiast węglowodany zawarte w orzechach mają niski indeks glikemiczny, co sprawia, że podczas długiego wysiłku nie następuje gwałtowny spadek glukozy we krwi. Masło orzechowe możemy przygotować sami. Wystarczy kupić orzechy ziemne prażone bez soli (cena ok. 7zł / 300g – Carrefour) i zblendować – na początku jest ciężko, ale po chwili z orzechów wydobywa się tłuszcz i idzie gładko 🙂 Tu podaję dokładny przepis: Domowe masło orzechowe. Mi bardzo posmakowało Masło orzechowe Sante GO ON. Ma prawie płynną konsystencję, dzięki czemu łatwo się rozsmarowuje, a i cena jest zachęcająca, bo za 1 kg płacimy ok 25 zł.

masło orzechowe

 

4. Olej kokosowy

I tu pojawia się ten słynny olej, który służyć może i za naturalny kosmetyk, i jako środek spożywczy. Olej kokosowy ma dużo właściwości. Wymienię w skrócie niektóre z nich:

  • Zwiększa naszą odporność,
  • Ma działanie bakteriobójcze i wirusobójcze,
  • Można go używać zewnętrznie na wszystkie zmiany skórne, urazy, ukąszenia lub dla poprawy wyglądu skóry, bardzo dobrze nawilża suchą skórę,
  • Ma właściwości regenerujące, oczyszczające, antynowotworowe (co oczywiście nie znaczy, że leczy raka!),,
  • Świetnie nadaje się do smażenia, ponieważ ma wysoką temperaturę topnienia.

Z oleju kokosowego można przyrządzać zdrowe dania i desery. Można go też wykorzystać do produkcji naturalnych kosmetyków, a nawet pasty do zębów. Olej kokosowy nie jełczeje, można go długo przechowywać, najlepiej w ciemnym pojemniku bez dostępu do światła. Jeśli chcemy korzystać z tych wszystkich właściwości, ważne, by był to olej nierafinowany. Będzie miał on zapach kokosa i w jedzeniu może być wyczuwalny (choć mój tata nie wyczuwa 😉 ) Jeśli nie chcemy zapachu – możemy kupić olej rafinowany (jest tańszy), ale nada się właściwie tylko do smażenia, ponieważ podczas obróbki stracił na swojej wartości. Cena oleju nierafinowanego: ok. 35 zł / 900 ml.

olej-kokosowy

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o oleju kokosowym, polecam:

http://bonavita.pl/olej-kokosowy-wlasciwosci-odchudzajace-i-zastosowanie-w-kuchni

http://bonavita.pl/10-zastosowan-oleju-kokosowego-przydatny-nie-tylko-w-kuchni

http://bonavita.pl/plukanie-ust-olejem-kokosowym-czyli-naturalna-metoda-higieny-jamy-ustnej

 

5. Miód

Proste, prawda? 🙂 Miód to coś, co każdy powinien mieć w swoim domu. Zwłaszcza w okresie jesienno – zimowo – wiosennym. A najlepiej jeśli pochodzi z zaufanego źródła. Jeśli masz dostęp do zaufanych pszczelarzy, możesz taki miód sprezentować komuś, kto mieszka w dużym mieście i raczej ten dostęp ma ograniczony.

 

6. Zaparzacz do kawy/herbaty

Czyli kolej na prezent dla kawoszy, no… lub herbaciarzy 🙂 Ja jako jednak kawosz, długo szukałam idealnego rozwiązania do picia zdrowej kawy. O tym, jaka kawa jest najzdrowsza pisałam tu: Która kawa jest najzdrowsza? Wniosek mój był taki, że najzdrowsza jest kawa naturalna, tylko musimy uważać na fuuuuusy. Jeśli pijemy zwykłą kawę parzuchę, fusy mogą podrażniać naszą wątrobę i żołądek. Dobrym rozwiązaniem są ekspresy ciśnieniowe, ale z nimi problem jest taki, że zakup dobrego ekspresu wiąże się z większym wydatkiem. Dla mnie idealnym rozwiązaniem stał się zaparzacz do kawy/herbaty. Taki zwykły, prosty, który można kupić np. w Ikei. Ja mam mały – na jedną kawę, bo w piciu kawy w naszym mieszkaniu jestem osamotniona i koszt takiego urządzenia to 25 zł / 0,4 l, a dla większej liczby kawoszy w domu może być większy rozmiar – 30 zł / 1 l.

upphetta-zaparzacz-do-kawyupphetta-zaparzacz-do-kawy-2

fot. Ikea / http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60241389/

 

7. Parowar

Niezbędnik w zdrowej kuchni. Ja uwielbiam gotować na parze warzywa, np. brokuły, kalafior, marchewkę, fasolkę, bataty. Są o wiele smaczniejsze i zachowują więcej właściwości, niż gotowane w wodzie. Dodatkowo polecam książkę „Gotowanie na parze – smacznie, zdrowo i oryginalnie” Jacka Szczepańskiego. Znajdziemy tu mnóstwo przepisów na dania z warzy, ryb i owoców morza, drobiu, mięsa, a nawet pierogi i desery. Czy wiesz, że na parze można gotować nawet kasze, ryż i jajka? Wybierając odpowiedni parowar powinniśmy zwrócić uwagę moc, pojemność i funkcje dodatkowe. Im wyższa jest moc urządzenia, tym szybciej uzyskamy odpowiednią ilość pary potrzebną do przygotowania potrawy. Jednak im wyższa moc, tym więcej energii zużywa urządzenie. Najlepszym rozwiązaniem jest urządzenie, które pracuje w trybie zmiennego poboru mocy, tj. na początku wytwarza dużo pary, a później tylko utrzymuje właściwą temperaturę. Jeśli chodzi i pojemność, to na rynku dostępne są modele, które mają pojemność od kilku do kilkudziesięciu litrów. Większość jest wyposażona w kilka poziomów o oddzielnych pojemników. Warto zwrócić uwagę, czy pojemniki rozmieszczone są pionowo – jeden na drugim, czy poziomo – obok siebie. Jeśli są ustawione jeden na drugim, zapachy z dołu mogą przechodzić z potrawę na górze, ale co kto lubi 🙂 Dodatkowe funkcje, np. programator czasowy pomaga uniknąć rozgotowywania produktów, wskaźnik poziomu wody zapewnia optymalną ilość pary.

Ceny dobrego parowaru zaczynają się już od 70 zł.

 

gotowanie na parze

 

8. Odzież termoaktywna

Kolejny niezbędnik, tym razem aktywności fizycznej zimą – bielizna i odzież termoaktywna. Przydaje się, gdy przychodzą mrozy, a zapalony biegacz, dalej chce biegać. Nie musi ubierać się na cebulkę, w grube bluzy i swetry. W zimę też chce się czuć lekko. Dobrej jakości i w dobrej cenie odzież termalną oferuje Decathlon. Wszystko możemy zamówić on-line, z dostawą gratis. A jeśli okaże się, że coś nie pasuje, możemy wymienić na inny rozmiar.

 

9. Lunch box

Czyli pojemniki na jedzenie. Zawsze lepiej jest samemu przygotowywać sobie jedzenie do pracy, mamy wtedy pewność tego, co jemy. Tutaj możliwości mamy tak wiele, że nie będę nic polecać 🙂 Wybór jest ogromny:

-pojemniki z przegródkami lub bez,

-pojemniki silikonowe, które po zjedzeniu posiłku można złożyć i zajmują mniej miejsca,

-pojemniki termiczne, które na jakiś czas zatrzymują temperaturę

-małe, duże, na zupę, na jedno danie, na kilka dań.

 

10. Voucher na konsultację psychodietetyczną

Czyli samo zdrowie 🙂

Z konsultacji psychodietetycznej mogą skorzystać osoby, które zmagają się ze swoją masą ciała, ale również każdy, kto chce dokonać zmian w swoim odżywianiu. Pierwsza konsultacja zazwyczaj wiąże się z diagnozą przyczyn nadmiernego jedzenia, nawyków żywieniowych. Zostaje przeprowadzony wywiad dietetyczny, który niezbędny jest do ułożenia dopasowanego jadłospisu. Ustalone zostają pierwsze cele, indywidualny plan działania.

Zaproszenie na konsultacje psychodietetyczne jest doskonałym prezentem dla:
– osób z chorobą Hashimoto, która jest „plagą” naszych czasów, a odpowiednia dieta jest najważniejszym czynnikiem w leczeniu objawów;
– kobiet w ciąży oraz starających się zajść w ciążę, ponieważ w tym okresie prawidłowo zbilansowana dieta, to podstawa warunkowania zdrowia u dziecka;
– kobiet karmiących piersią;
– Mamy, Taty, Babci lub Dziadka – ponieważ u osób starszych bardzo często występują niedobory żywieniowe;
– oraz dla każdego, kto chce w zdrowy sposób zmienić swoje nawyki żywieniowe 

Uwaga! Aby Voucher dotarł do Was na czas, należy zamówić go z lekkim wyprzedzeniem:

– Voucher standardowy (7-dniowy jadłospis + 2 konsultacje psychodietetyczne) – zamówienie należy złożyć do 15 grudnia;

Zachęcam do przeczytania dwóch poprzednich artykułów:

 Kim jest psychodietetyk?

oraz

Czym jest psychodietetyka?

 

 

Jeśli chcesz ofiarować komuś taką porcję zdrowia – pisz śmiało na adres: martynaszulinska@gmail.com 🙂

Kształtowanie nawyków żywieniowych u dzieci – Warsztaty dietetyczne

kształtowanie

 

Warsztaty dietetyczne: kształtowanie nawyków żywieniowych u dzieci

Twoje dziecko jest niejadkiem? Nie chce jeść warzyw, owoców? Jadłoby same słodycze? A może wydaje Ci się, że z kolei je aż za dużo?
Te wszystkie tematy poruszymy podczas naszego spotkania 🙂

Podczas warsztatów omówimy także:
+ proces kształtowania nawyków żywieniowych z punktu widzenia psychologii odżywiania,
+ rozszerzanie diety dziecka (w tym metodą BLW), czyli jak kształtują się nawyki żywieniowe już w okresie niemowlęcym,
+ wpływ mikroflory jelitowej na zdrowie dziecka,
+ alergie i nietolerancje pokarmowe,
+ jak czytać etykiety, by nie dać się nabić w butelkę 🙂

Prowadząca:
Martyna Szulińska – autorka Bloga Zdrowie w Głowie, psycholog, psychodietetyk, specjalista dietetyk.

Na zajęcia obowiązują ZAPISY (prosimy o wysłanie zgłoszenia na adres mailowy: martynaszulinska@gmail.com)

Wstęp wolny.

Serdecznie zapraszamy 🙂