Koniec z dietami, czyli pierwszy krok do…

115h

 

Moda na różnego rodzaju diety trwa w naszym kraju już od dłuższego czasu. Pojawiają się coraz to nowsze wersje „prawidłowego” odżywiania: a to dieta białkowa, a to dieta tłuszczowa, a to dieta węglowodanowa, surowa, warzywna, owocowa, itd, itp. Pseudo naukowcy zachwalają, że tylko ich dieta jest najlepsza i tylko dzięki niej osiągnie się życie wieczne, wieczną młodość, wymarzoną sylwetkę. Za to oni osiągną ogromne zyski… w portfelu.

A dlaczego? Dlatego że ogólnie utarło się przekonanie, że tylko dzięki „diecie” możliwa jest utrata masy ciała, jedz mniej, głoduj, a będzie Cię mniej. Dieta jest obecnie źródłem milionowych dochodów – wraz z obietnicą osiągnięcia wymarzonej sylwetki sprzedawane są czasopisma, książki, suplementy diety, odżywki, niskokaloryczne produkty light, a także kosztowne kuracje odchudzające, a no i te operacje pomniejszające żołądek… eh.

Po raz pierwszy słowo dieta zostało użyte przez Hipokratesa. Ale on nie miał na myśli redukcji kalorii, lecz mądry sposób kierowania swoim życiem. Czyli jedzenie z umiarem, ale nie głodzenie się. Wybieranie zdrowych posiłków, ale nie eliminację któregoś składnika. Dieta oznaczała po prostu pewien styl życia, włączała też oczywiście odpowiednią dawkę ruchu – sportu, ale też relaksu, czuwania i spania, pracy i odpoczynku.

Wiecie, że jedno z najczęściej wyszukiwanych haseł w google to „jak szybko schudnąć?”… No jak? Albo nie jeść, albo wprowadzić do swego organizmu tabletkę z tasiemcem, albo się przeczyszczać.

Niestety słowo dieta ciągle rozumiane jest jako ograniczenie jedzenia w celu utraty zbędnych kilogramów. Jednak ani diety, ani żadne środki odchudzające nie są rozwiązaniem. Są tylko początkiem błędnego koła w walce o utratę zbędnych kilogramów, co nie kończy się dobrze ani dla ciała, ani dla umysłu.

Naszym organizmem rządzi biologia, biologia jak cała natura dąży do harmonii. Kiedy coś jest odebrane, dąży do tego, by to odzyskać, często z nawiązką. Jeśli poprzez głodzenie się i różne dziwne diety nie dostarczamy dla organizmu wszystkich niezbędnych składników i nie pozwalamy mu zaspokoić jego wszystkich potrzeb, to nasz mózg będzie w przyszłości dążył do tego, by je zaspokoić wszystkimi możliwymi sposobami. Na tym właśnie polega efekt jo-jo!

Ale przecież wszyscy o tym wiemy… i mamy to w nosie.

A to dlatego, że umysł osoby odchudzającej się działa trochę, jak umysł hazardzisty, myśli: „Skoro już tyle gram, muszę w końcu wygrać”. Nic bardziej złudnego :/

Najgorzej, że ludzie często nie mają świadomości ani wiedzy, że piękna sylwetka nie jest wynikiem diety, lecz składa się na nią wiele czynników.

Zapewne wiecie już, że po różnego rodzaju dietach się tyje, a nawet choruje, stresuje i złości, a ostatecznie także traci się samokontrolę w odniesieniu do jedzenia.

Liczne badania wskazują, że diety powodują spadek nastroju, utratę samokontroli, co w efekcie prowadzi do objadania się i tycia. Podczas stosowania diety wzrasta poziom hormonu stresu, kortyzol, a wówczas dostarczane kalorie przekształcane są w tłuszcz. Organizm ten tłuszcz magazynuje, bo tak mu nakazuje mózg, który nie rozróżnia, czy głodzenie się jest wynikiem diety, czy zbliża się zagrożenie i należy robić zapasy. Dlatego m.in. stres powoduje tycie! Odczucie głodu powoduje też złość, apatię, agresję – czyli utratę kontroli i brak harmonii, co prowadzi do objadania się. A objadanie się z kolei rodzi wyrzuty sumienia i poczucie winy, czyli kolejne niefajne emocje. Poczucie winy ponownie wzbudza wewnętrzną potrzebę szybkiego schudnięcia i znów ograniczamy sobie pożywienie. Błędne koło trwa i daje wciąż te same efekty – niskie poczucie własnej wartości i poczucie nieszczęścia. Brzmi znajomo?

Czy jest z tego jakieś wyjście?

Jest. Przede wszystkim zdobycie wiedzy, co jest dla nas zdrowe, poznanie co nam służy. Skuteczne odchudzanie to przede wszystkim zmiana stylu życia danej osoby, ale też czasami całej rodziny osoby otyłej. Przede wszystkim to zmiana nawyków i strategii żywieniowych, to silne poczucie własnej wartości, więc także praca nad samym sobą. W końcu uzyskanie harmonii. Diety działają tylko na ciało, a co z umysłem który się buntuje? Nic w organizmie nie dzieje się bez jego udziału. Pierwszy krok to akceptacja siebie i pokochanie siebie. Ty masz być dla siebie osobą, którą kochasz najbardziej na świecie 🙂

„To co Ty jesz???”

cotyjeszNie jestem wegetarianką. Po prostu rzadko jem mięso, czasem go unikam. Do mleka też podchodzę z dystansem. Mając świadomość, co w tym jest, i co musi się wydarzyć, zanim to trafi do mojej lodówki, jakoś nie mam na to apetytu. Poza tym, od dziecka wolałam naleśniki od schabowego, a kiedy już kawał mięsa lądował na moim talerzu, dłubałam w nim i dłubałam, żeby przypadkiem nie zjeść czegoś, czego nie powinno się zjadać… Może to właśnie informacja z podświadomości, mówiąca, że tego po prostu nie powinnam jeść. I kiedy dziś zjadam na kolację kawałek suchego indyka, którego kupiłam pierwszy raz od kilku miesięcy, zastanawiam się, jak mogłam to kiedyś jeść codziennie? Read more