Warsztaty – kształtowanie nawyków żywieniowych u dzieci

Tak było na ostatnich Warsztatach Dietetycznych w Klubie Rodzica w Suwałkach.
Tym razem rozmawialiśmy o procesie kształtowania nawyków żywieniowych u dzieci,
z punktu widzenia psychologii odżywiania.

warsztaty kształtowanie nawyków żywieniowych u dzieci

Omówiliśmy kwestię karmienia piersią oraz rozszerzania diety (m.in. metodą BLW),
a także związane z tym różne podejścia i rozwiązania.

warsztaty kształtowanie nawyków żywieniowych u dzieci

Rozmawialiśmy o tym, co tak właściwie znaczy „niejadek” i kiedy niejadek to prawdziwy problem,
a kiedy dziecko po prostu nie potrzebuje jeść więcej 🙂

warsztaty kształtowanie nawyków żywieniowych u dzieci

Poruszyliśmy temat otyłości wśród dzieci,
omówiliśmy przyczyny jej powstawania i sposoby zmiany naszych nawyków żywieniowych.

warsztaty kształtowanie nawyków żywieniowych u dzieci

Wszystkim obecnym Rodzicom i Dzieciom – dziękujemy 🙂

Warsztaty Psychodietetyczne – Gdańsk

warsztaty psychodietetyczne Gdańsk

Moi Drodzy,
Kolejne warsztaty psychodietetyczne przed nami w Gdańsku 🙂
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądają nasze spotkania – zapraszamy na kolejne warsztaty już 27 kwietnia, o godz. 19.00! 🙂

Tym razem skupimy się na naszych drobnych nawykach żywieniowych, które mają ogromny wpływ na nasze zdrowie 🙂

*****
Nie od dziś wiadomo, że do zachowania zdrowia i prawidłowej sylwetki, potrzebujemy odpowiedniego pożywienia oraz codziennej dawki aktywności fizycznej. Zewsząd słyszymy, co należy jeść, co tuczy, a co odchudza. Jednak wiedza zazwyczaj idzie swoją drogą, a chęć zjedzenia czekoladowego ciastka swoją…

Okazuje się, że rządzą nami kształtowane przez lata nawyki. Ale nie martw się – każdy nawyk da się zmienić –
o czym przekonasz się na Warsztatach Psychodietetycznych 🙂

Podczas warsztatów nie będziemy koncentrować się na utracie kilogramów. Nie będziemy też omawiać sposobów przyrządzania dietetycznych potraw, ani też nie będziemy liczyć kalorii.

Będziemy za to poznawać własne potrzeby, potrzeby naszego ciała oraz będziemy pracować nad motywacją tak,
by to ona prowadziła nas do wymarzonej sylwetki.
Podczas warsztatów uświadomisz sobie swoje nawyki oraz dotychczasowe błędy w odżywianiu.
Stworzysz plan działania, który poprawi Twoje samopoczucie. Dzięki warsztatom podniesiesz swój poziom motywacji i pewności siebie, co pomoże Ci w podejmowaniu świadomych decyzji żywieniowych.

Warsztaty skierowane są również do osób, które chcą zmienić swoje nawyki żywieniowe lecz nie wiedzą jak zacząć lub jak przy nich wytrwać.

*****

Prowadząca:
Martyna Szulińska – autorka Bloga Zdrowie w Głowie, psycholog, psychodietetyk, specjalista dietetyk

Współorganizatorka:
Agnieszka Jaskólska – dietetyk, trener personalny

Informacje ogólne:

1. Czas trwania:
[Jeśli będziemy trzymać się tematu] – 1,5 h 😉

2. Koszt uczestnictwa w warsztatach wynosi 40 zł.

3. Zapisy trwają do 24 kwietnia, więc nie zwlekaj 😉

4. Umieszczenie wpłaty jest jednoznaczne z zapisem na warsztaty. Decyduje kolejność wpłat. Ilość miejsc ograniczona (11 osób).

5. Warsztaty skierowane są do osób powyżej 18 roku życia

6. Aby zapisać się na warsztaty, należy wysłać zgłoszenie na adres mailowy: martynaszulinska@gmail.com lub zgłosić się telefonicznie pod numerem: 509 173 536 [Martyna] lub 506 772 066 [Agnieszka].

Więcej informacji pod numerami:
509 173 536 [Martyna]
506 772 066 [Agnieszka]

Zapraszamy serdecznie 🙂

Wydarzenie na Facebooku –  kliknij tutaj

10 pomysłów na zdrowe prezenty

Święta już niedługo, a Ty nie masz jeszcze prezentów?

Spokojnie, spokojnie – jeszcze zdążysz 🙂

Pomyślałam, że może przydać Ci się trochę pomysłów na prezenty,

które wyjdą na zdrowie każdemu, kto je otrzyma 🙂

 

1..Książka „Zamień chemię na jedzenie” Julity Bator

Jest doskonałym prezentem dla osób, które chciałyby zacząć zdrowiej się odżywiać, ale nie wiedzą od czego zacząć. Autorka książki pokazuje, jak wyrzucić całą chemię z kuchni, a do tego nie zbankrutować. Wg mnie jest to jedna z podstawowych książek, która wprowadza w świat zdrowego odżywiania. Pokazuje, jakich produktów w sklepie unikać i jak w prosty sposób przygotować zdrowe posiłki w domu. Dodatkowo polecam również drugą książkę tej autorki „Zamień chemię na jedzenie. Nowe przepisy” w której mamy 80 przepisów na proste, zdrowe i niedrogie dania dla całej rodziny. Wśród przepisów znajdziemy pomysły na własne pieczywo, drugie śniadania do szkoły i pracy, dania dla dzieci, desery i zdrowe przekąski. Cena jednej książki to ok. 25-30 zł.

 

zamien chemie na jedzenie

2. Naturalne kosmetyki

Hit ostatnich czasów. I tu nie chodzi o zwykłą modę, tylko o fakt, że większość popularnych kosmetyków i środków czystości sprzedawanych w naszych sklepach, zawiera składniki pochodzenia zwierzęcego. Co gorsze, testowane są na zwierzętach. Najlepiej wybierać kosmetyki, co do których możemy mieć pewność, że nie zawierają substancji pochodzenia zwierzęcego, a ich produkcja nie wiązała się z cierpieniem zwierząt, ani ludzi. Kosmetyki takie możemy znaleźć w popularnych drogeriach lub sklepach internetowych. Oto niektóre z firm, produkujących naturalne kosmetyki: Eco CosmeticsGaia CreamsGreen PeopleKanuLakshmiLaveraPolinSkin BlossomSonett.

Produkty mogą być oznaczone symbolami:

nie testowane na zwierzetach

 

3. Masło orzechowe

To prezent dla  sportowców i… łasuchów 🙂 masło orzechowe, takie 100% (bez dodatku cukru, soli, czy innych olejów) jest bardzo zdrowe. Jest ono świetnym uzupełnieniem diety sportowca, ponieważ pozwala zaspokoić wysokie zapotrzebowanie energetyczne – bo jest bardzo kaloryczne. To dobre źródło białka oraz zdrowych tłuszczów. Białko i witamina E pomagają walczyć ze stresem oksydacyjnym, powstającym podczas wysiłku, który to osłabia odporność i możliwości regeneracyjne organizmu. Zawiera magnez, żelazo i kwas foliowy, które chronią przed anemią i skurczami. Natomiast węglowodany zawarte w orzechach mają niski indeks glikemiczny, co sprawia, że podczas długiego wysiłku nie następuje gwałtowny spadek glukozy we krwi. Masło orzechowe możemy przygotować sami. Wystarczy kupić orzechy ziemne prażone bez soli (cena ok. 7zł / 300g – Carrefour) i zblendować – na początku jest ciężko, ale po chwili z orzechów wydobywa się tłuszcz i idzie gładko 🙂 Tu podaję dokładny przepis: Domowe masło orzechowe. Mi bardzo posmakowało Masło orzechowe Sante GO ON. Ma prawie płynną konsystencję, dzięki czemu łatwo się rozsmarowuje, a i cena jest zachęcająca, bo za 1 kg płacimy ok 25 zł.

masło orzechowe

 

4. Olej kokosowy

I tu pojawia się ten słynny olej, który służyć może i za naturalny kosmetyk, i jako środek spożywczy. Olej kokosowy ma dużo właściwości. Wymienię w skrócie niektóre z nich:

  • Zwiększa naszą odporność,
  • Ma działanie bakteriobójcze i wirusobójcze,
  • Można go używać zewnętrznie na wszystkie zmiany skórne, urazy, ukąszenia lub dla poprawy wyglądu skóry, bardzo dobrze nawilża suchą skórę,
  • Ma właściwości regenerujące, oczyszczające, antynowotworowe (co oczywiście nie znaczy, że leczy raka!),,
  • Świetnie nadaje się do smażenia, ponieważ ma wysoką temperaturę topnienia.

Z oleju kokosowego można przyrządzać zdrowe dania i desery. Można go też wykorzystać do produkcji naturalnych kosmetyków, a nawet pasty do zębów. Olej kokosowy nie jełczeje, można go długo przechowywać, najlepiej w ciemnym pojemniku bez dostępu do światła. Jeśli chcemy korzystać z tych wszystkich właściwości, ważne, by był to olej nierafinowany. Będzie miał on zapach kokosa i w jedzeniu może być wyczuwalny (choć mój tata nie wyczuwa 😉 ) Jeśli nie chcemy zapachu – możemy kupić olej rafinowany (jest tańszy), ale nada się właściwie tylko do smażenia, ponieważ podczas obróbki stracił na swojej wartości. Cena oleju nierafinowanego: ok. 35 zł / 900 ml.

olej-kokosowy

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o oleju kokosowym, polecam:

http://bonavita.pl/olej-kokosowy-wlasciwosci-odchudzajace-i-zastosowanie-w-kuchni

http://bonavita.pl/10-zastosowan-oleju-kokosowego-przydatny-nie-tylko-w-kuchni

http://bonavita.pl/plukanie-ust-olejem-kokosowym-czyli-naturalna-metoda-higieny-jamy-ustnej

 

5. Miód

Proste, prawda? 🙂 Miód to coś, co każdy powinien mieć w swoim domu. Zwłaszcza w okresie jesienno – zimowo – wiosennym. A najlepiej jeśli pochodzi z zaufanego źródła. Jeśli masz dostęp do zaufanych pszczelarzy, możesz taki miód sprezentować komuś, kto mieszka w dużym mieście i raczej ten dostęp ma ograniczony.

 

6. Zaparzacz do kawy/herbaty

Czyli kolej na prezent dla kawoszy, no… lub herbaciarzy 🙂 Ja jako jednak kawosz, długo szukałam idealnego rozwiązania do picia zdrowej kawy. O tym, jaka kawa jest najzdrowsza pisałam tu: Która kawa jest najzdrowsza? Wniosek mój był taki, że najzdrowsza jest kawa naturalna, tylko musimy uważać na fuuuuusy. Jeśli pijemy zwykłą kawę parzuchę, fusy mogą podrażniać naszą wątrobę i żołądek. Dobrym rozwiązaniem są ekspresy ciśnieniowe, ale z nimi problem jest taki, że zakup dobrego ekspresu wiąże się z większym wydatkiem. Dla mnie idealnym rozwiązaniem stał się zaparzacz do kawy/herbaty. Taki zwykły, prosty, który można kupić np. w Ikei. Ja mam mały – na jedną kawę, bo w piciu kawy w naszym mieszkaniu jestem osamotniona i koszt takiego urządzenia to 25 zł / 0,4 l, a dla większej liczby kawoszy w domu może być większy rozmiar – 30 zł / 1 l.

upphetta-zaparzacz-do-kawyupphetta-zaparzacz-do-kawy-2

fot. Ikea / http://www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/60241389/

 

7. Parowar

Niezbędnik w zdrowej kuchni. Ja uwielbiam gotować na parze warzywa, np. brokuły, kalafior, marchewkę, fasolkę, bataty. Są o wiele smaczniejsze i zachowują więcej właściwości, niż gotowane w wodzie. Dodatkowo polecam książkę „Gotowanie na parze – smacznie, zdrowo i oryginalnie” Jacka Szczepańskiego. Znajdziemy tu mnóstwo przepisów na dania z warzy, ryb i owoców morza, drobiu, mięsa, a nawet pierogi i desery. Czy wiesz, że na parze można gotować nawet kasze, ryż i jajka? Wybierając odpowiedni parowar powinniśmy zwrócić uwagę moc, pojemność i funkcje dodatkowe. Im wyższa jest moc urządzenia, tym szybciej uzyskamy odpowiednią ilość pary potrzebną do przygotowania potrawy. Jednak im wyższa moc, tym więcej energii zużywa urządzenie. Najlepszym rozwiązaniem jest urządzenie, które pracuje w trybie zmiennego poboru mocy, tj. na początku wytwarza dużo pary, a później tylko utrzymuje właściwą temperaturę. Jeśli chodzi i pojemność, to na rynku dostępne są modele, które mają pojemność od kilku do kilkudziesięciu litrów. Większość jest wyposażona w kilka poziomów o oddzielnych pojemników. Warto zwrócić uwagę, czy pojemniki rozmieszczone są pionowo – jeden na drugim, czy poziomo – obok siebie. Jeśli są ustawione jeden na drugim, zapachy z dołu mogą przechodzić z potrawę na górze, ale co kto lubi 🙂 Dodatkowe funkcje, np. programator czasowy pomaga uniknąć rozgotowywania produktów, wskaźnik poziomu wody zapewnia optymalną ilość pary.

Ceny dobrego parowaru zaczynają się już od 70 zł.

 

gotowanie na parze

 

8. Odzież termoaktywna

Kolejny niezbędnik, tym razem aktywności fizycznej zimą – bielizna i odzież termoaktywna. Przydaje się, gdy przychodzą mrozy, a zapalony biegacz, dalej chce biegać. Nie musi ubierać się na cebulkę, w grube bluzy i swetry. W zimę też chce się czuć lekko. Dobrej jakości i w dobrej cenie odzież termalną oferuje Decathlon. Wszystko możemy zamówić on-line, z dostawą gratis. A jeśli okaże się, że coś nie pasuje, możemy wymienić na inny rozmiar.

 

9. Lunch box

Czyli pojemniki na jedzenie. Zawsze lepiej jest samemu przygotowywać sobie jedzenie do pracy, mamy wtedy pewność tego, co jemy. Tutaj możliwości mamy tak wiele, że nie będę nic polecać 🙂 Wybór jest ogromny:

-pojemniki z przegródkami lub bez,

-pojemniki silikonowe, które po zjedzeniu posiłku można złożyć i zajmują mniej miejsca,

-pojemniki termiczne, które na jakiś czas zatrzymują temperaturę

-małe, duże, na zupę, na jedno danie, na kilka dań.

 

10. Voucher na konsultację psychodietetyczną

Czyli samo zdrowie 🙂

Z konsultacji psychodietetycznej mogą skorzystać osoby, które zmagają się ze swoją masą ciała, ale również każdy, kto chce dokonać zmian w swoim odżywianiu. Pierwsza konsultacja zazwyczaj wiąże się z diagnozą przyczyn nadmiernego jedzenia, nawyków żywieniowych. Zostaje przeprowadzony wywiad dietetyczny, który niezbędny jest do ułożenia dopasowanego jadłospisu. Ustalone zostają pierwsze cele, indywidualny plan działania.

Zaproszenie na konsultacje psychodietetyczne jest doskonałym prezentem dla:
– osób z chorobą Hashimoto, która jest „plagą” naszych czasów, a odpowiednia dieta jest najważniejszym czynnikiem w leczeniu objawów;
– kobiet w ciąży oraz starających się zajść w ciążę, ponieważ w tym okresie prawidłowo zbilansowana dieta, to podstawa warunkowania zdrowia u dziecka;
– kobiet karmiących piersią;
– Mamy, Taty, Babci lub Dziadka – ponieważ u osób starszych bardzo często występują niedobory żywieniowe;
– oraz dla każdego, kto chce w zdrowy sposób zmienić swoje nawyki żywieniowe 

Uwaga! Aby Voucher dotarł do Was na czas, należy zamówić go z lekkim wyprzedzeniem:

– Voucher standardowy (7-dniowy jadłospis + 2 konsultacje psychodietetyczne) – zamówienie należy złożyć do 15 grudnia;

Zachęcam do przeczytania dwóch poprzednich artykułów:

 Kim jest psychodietetyk?

oraz

Czym jest psychodietetyka?

 

 

Jeśli chcesz ofiarować komuś taką porcję zdrowia – pisz śmiało na adres: martynaszulinska@gmail.com 🙂

Co ma styl jedzenia do nadwagi?

nadwaga

Jak to jest, że jedni z nas jedzą to, co akurat mają pod ręką, inni codziennie szukają rozkoszy dla swego podniebienia?

Albo jedni jedzą punktualnie, co trzy godziny, inni dopiero wtedy, gdy zacznie im burczeć w brzuchu?

Otóż w psychologii istnieją podziały na różne style jedzenia.

nadwaga

Czas

Styl przedziałowy to taki, gdzie nie ma wyznaczonych pór posiłków – mam ochotę, to jem. Nie unika się też różnego rodzaju przekąsek. Niestety, jak się okazuje, styl ten jest najbardziej narażony na problemy z utrzymaniem odpowiedniej masy ciała, ze względu na ten właśnie brak kontroli spożywanych przekąsek. Często jest też tak, że po przekąski sięga się nudy, braku innego zajęcia. Albo jakiś przykry stan emocjonalny odczytuje się jako uczucie głodu. I hop po drożdżówkę.

Na drugim biegunie znajduje się styl punktowy. Tu ilość posiłku, jego skład i czas spożycia są ściśle określone. Jak się można domyślić, nie ma tu miejsca na nieprzemyślane przekąski między posiłkami, dlatego też teoretycznie styl ten sprzyja utrzymywaniu prawidłowej masy ciała. Styl ten jednak ma bardzo mało ludzi. A to dlatego, że zazwyczaj takiego jedzenia trzeba się nauczyć. Kiedy nauczymy swój żołądek, że o określonych porach dostaje pełnowartościowy posiłek, później w tych samych godzinach chce nam się jeść.

nadwaga

Refleksje

Według innego podziału jeść można w sposób właściwy dla stylu bezrefleksyjnego. Czyli przyjmujemy pokarmy bez zastanawiania się nad nimi, bez analizowania, bez namysłu. To, co najbliżej w lodówce – ląduje w naszym żołądku. Niestety styl ten często przybiera formę impulsywną, związaną z poprawieniem sobie samopoczucia. Podobnie jak w stylu przedziałowym – czujemy nudę, sięgamy po przekąskę.

Przeciwieństwem jest styl refleksyjny, kiedy to świadomie dobieramy jedzenie, także jego ilość. Wybierając posiłek, kierujemy się swoimi przekonaniami, celami, wartościami. Można powiedzieć, że styl ten jest dopełnieniem stylu punktowego. Po prostu dokładnie analizujemy co, ile, kiedy i jak długo jemy.

nadwaga

Smak

Dla niektórych posiłek jest też doznaniem polisensorycznym, łączącym walory smakowe, zapachowe oraz wzrokowe. Takie podejście nazywa się podnietowym. Jego zwolennicy czerpią przyjemność graniczącą z podnieceniem z faktu nie tyle samego jedzenia, ale też z otoczenia i całej atmosfery towarzyszącej chwili spożywania posiłku. Dla nich każdy smak ma jakieś znaczenie, wspomnienie wakacji we Włoszech, czy romantycznej kolacji w towarzystwie ukochanej osoby.

Na drugim biegunie znajduje się podejście popędowe, gdzie jedzenie sprowadza się tylko do jednej funkcji – zredukowania doświadczanego dyskomfortu. W momencie występowania jakichkolwiek konfliktów wewnętrznych, niskiej samooceny, a nawet złego samopoczucia, pierwszą deską ratunku jest jedzenie. Każdy taki sygnał, każda emocja, interpretowana jest jako głód. Podejście popędowe niestety bardzo często wiąże się z ryzykiem nadwagi i otyłości.

Teoria głodu i jedzenia Schachtera

W psychologii najsłynniejsza jest jednak teoria głodu i jedzenia Stanleya Schachtera, która jest jakby podsumowaniem wyżej wymienionych stylów jedzenia. Jest ona jedną z podstawowych teorii dotyczących nadwagi, a wiąże się ze spostrzeżeniem, że niektórzy ludzie jedzą w reakcji na bodźce zewnętrzne (orientacja zewnętrzna), takie jak wygląd i zapach jedzenia oraz pora dnia, podczas gdy inni reagują na bodźce wewnętrzne (orientacja wewnętrzna), takie jak skurcze żołądka, poziom glukozy czy poziom tłuszczu.

Badania dowiodły, że u osób nieotyłych związek między uczuciem głodu a skurczami żołądka był silniejszy, niż u otyłych. To oznacza, że osoby nieotyłe wiążą uczucie głodu z czynnikami wewnętrznymi (skurcze żołądka, hipoglikemia). Natomiast osoby otyłe zwracają uwagę głównie na bodźce zewnętrzne.

Osoba otyła, przyzwyczajona jeść o określonej porze, czuje głód, gdy ta pora nadchodzi. Osoba nieotyła mniej się przejmuje wskazaniami zegarka, chyba że pokrywają się one z sygnałami wewnętrznymi.

Jaki z tego wniosek? A no taki, że trzeba słuchać swego organizmu, a nie sztywno trzymać się narzuconych nam zasad 🙂 Trzeba nauczyć się odczytywać sygnały, które wysyła nam żołądek – nauczyć się, czy w danej chwili czujemy głód, czy po prostu nudę, smutek, złość.

nadwaga

A Ty jaki masz styl jedzenia??

Bibliografia:

Franken, R. E., (2005). Psychologia Motywacji, GWP

Pingot K., Buchholz A., (2014). FitMind – schudnij bez diet, Sensus

Nawyki, które decydują o naszym życiu

zmiana nawyków

 

Nawyki, to nasze automatyczne zachowania, wykonujemy je bez zastanowienia. Teoretycznie są dla nas pomocne, bo ułatwiają nam życie. Nie musimy za każdym razem, gdy zaburczy nam w brzuchu zastanawiać się, „co jest grane?” tylko idziemy do lodówki. Ale jak to w życiu bywa – jedne są dla nas korzystne, jak np. picie rano wody z cytryną, inne wręcz odwrotnie, jak spóźnianie się, podjadanie, wyładowywanie stresu na najbliższych.

Każdy z nas posiada wiele nawyków, których chciałby się pozbyć lub wymienić na inne, korzystne nawyki.

Z naukowego punku widzenia wygląda to tak, że nawyk jest związkiem asocjacyjnym między bodźcem warunkowym a reakcją, przy współudziale wzmocnienia, czyli nagrody. Bodziec warunkowy to otoczenie, kontekst lub sytuacja, w której się znajdujemy, które to mogą być sygnałem do wykonania określonego zachowania, po którym oczekujemy nagrody. Czyli krótko mówiąc, mamy taką sytuację: jestem w domu, zjadłam obiad, więc teraz pora na kawkę i coś słodkiego. Długo nie trzeba tutaj szukać nagrody 🙂

Wszystko to ma swój początek w mózgu. Jedną z podstawowych struktur uczestniczących w powstawaniu nawyku jest prążkowie – część podkorowa biorąca udział w zapamiętywaniu czynności rutynowych. Współtworzy ono układ nagrody, dzięki któremu odczuwamy przyjemność, a nasze uzależnienia rozwijają się. Drugi ważny element to hipokamp – struktura ściśle związana z procesami zapamiętywania i uczenia się. To hipokamp koduje doświadczenia tak, by mogły być długo przechowywane i wykorzystywane, gdy tylko zajdzie taka potrzeba. Wszystko to brzmi bardzo smutno, bo nam się wydaje, że mamy wpływ na nasze zachowanie, a często nieświadomie wykonujemy tylko polecenia naszego mózgu 🙂

Takie są fakty, ale to jeszcze nie znaczy, że nie możemy nic z tym zrobić. Oczywiście, że możemy takie zachowania kontrolować, wszystko zależy od naszej motywacji i determinacji. Nawet nasz mózg można przechytrzyć, tylko trzeba go odpowiednio zaprogramować 🙂

Różne są teorie na temat czasu, jaki jest nam potrzebny, by wytworzyć nawyk, ale na ogół mówi się o 21 dniach. Aby zmiana była skuteczna, powinno się zmieniać pojedynczo kolejne nawyki. Moim nawykiem (tym dobrym!) jest picie rano wody z miodem i cytryną (dla mnie najłatwiej jest wprowadzać takie drobne nawyki rano, kiedy wiem, że mam coś zrobić, a mózg jeszcze się nie rozbudził), omlety na śniadanie 😉 i chyba udało mi się już nie jeść deseru po obiedzie 🙂

Czasem nawyku można się pozbyć bez żadnych kombinacji, po prostu uświadamiasz go sobie, nazywasz i podejmujesz postanowienie o zmianie. Na przykład: „Nie jem przed telewizorem”. I się tego trzymasz.

Na nieszczeście z nawykami częściej jest tak, że ich pozbycie się nie jest za proste i trzeba się trochę pomęczyć. Nawyk jest odruchem warunkowym, który występuje po określonym bodźcu. Kiedy uświadomisz sobie, co u Ciebie wyzwala określone niechciane zachowanie, mamy już z górki. U mnie zawsze po obiedzie musiała być kawa, a do kawy coś słodkiego. To kawa wywoływała chęć zjedzenia czegoś jeszcze, więc zrezygnowałam z kawy. Nie ma kawy, nie ma słodkiego.

Uaktywnienie się każdego nawyku jest proste i wygląda w następujący sposób:

  1. Bodziec (impuls powstający przy spełnieniu konkretnych warunków).
  2. Reakcja (Twoje konkretne zachowanie wywołane przez bodziec).
  3. Nagroda (korzyść która następuje po Twojej reakcji).

Taki schemat działania można dopasować do każdego nawyku. Tak działają Twoje obecne nawyki i w taki sam sposób możesz wytworzyć nowe nawyki.

Teraz chciałabym żebyś wykonała/wykonał następujące ćwiczenie:

Ćwiczenie: Uświadom sobie swoje nawyki

Ćwiczenie jest dość proste. Chodzi o to, żebyś uświadomiła/uświadomił sobie swoje nawyki, te dobre i te złe. Ćwiczenie służy temu, byś sama/sam zdał sobie sprawę z tego, jak funkcjonują Twoje nawyki, i które z nich dominują w Twoim życiu. Tak jak w tabeli poniżej, wypisz kilka nawyków, uzupełniając także pola dotyczące bodźców, reakcji i nagród.

nawyk1

To właśnie zmiana drobnych nawyków wpływa na całe nasze życie. Metoda małych kroków poprawia nasze zdrowie, kondycję i samopoczucie – wszystko zależy od tego, jaki cel sobie postawisz.

 

Źródła:

Pingot K., Buchholz A., FitMind – schudnij bez diet, Sensus 2014

Mijakoska U., Diet Coaching – poradnik dla wiecznie odchudzających się, Samo Sedno 2012

Franken, R. E., Psychologia Motywacji, GWP 2005

Wpływ samooceny na odżywianie

161h-1

O poczuciu własnej wartości pisałam już jakiś czas temu (Pierwszy krok do zdrowia – poczucie własnej wartości). Teraz czas, by sobie trochę o nim przypomnieć i zastanowić się, jak to jest u mnie?

Oto kilka faktów o związku samooceny z odżywianiem:

  • Wysoka samoocena i akceptacja siebie pomogą Ci szybciej osiągnąć postawione przez Ciebie cele. Chcesz zdrowiej się odżywiać, zgubić zbędne kilogramy? Osoby pewne siebie i znające swoją wartość, szybciej i łatwiej odnoszą sukcesy w każdej dziedzinie swego życia.
  • Już w dzieciństwie powstaje Twoje zdanie o sobie, na podstawie tego, co słyszysz od rodziców, nauczycieli, rówieśników. W dorosłym życiu dalej opierasz się na tym, co mówią inni. Pamiętaj, że to za kogo się uważasz ma też bezpośredni wpływ na Twoje zachowanie, wygląd i wybory życiowe. Jeśli uważasz się za osobę, której ciężko podjąć decyzję, a tym trudniej w niej wytrzymać, ciężko będzie Ci zrobić krok naprzód.
  • Zarówno w dzieciństwie, jak i w dorosłym życiu, często nieświadomie powielamy wzorce, które mogą być dla nas nieprzydatne, a nawet szkodliwe. Oprócz powielania nawyków żywieniowych, powielamy też m.in. strategie budowania naszej samooceny. Dostajemy sygnały od społeczeństwa: mężczyzna – im więcej zasobów posiada, tym więcej znaczy, kobieta – im mniej waży, tym jest atrakcyjniejsza. A to wszystko jest nieprawdziwe i ograniczające, prowadzi jedynie do obniżenia samooceny i powoduje, że dalej stoimy w miejscu 🙁
  • Bardzo często rodzice, dziadkowie, opiekunowie,  nauczyciele – choć mają dobre intencje, popełniają dużo błędów – budują w dzieciach i młodzieży niskie poczucie własnej wartości i nawyk porównywania się :/
  • W wielu domach nie rozmawia się o emocjach, ponieważ jest to uznawane za objaw słabości. W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót. Ukrywanie emocji i nieumiejętność rozmawiania o nich prowadzi do ich wypierania i braku akceptacji. To z kolei może wywołać chęć poszukiwania substytutów w postaci alkoholu lub na przykład niezdrowego jedzenia.
  • Pełna akceptacja siebie polega na świadomości, że każda cecha, którą posiadasz może być zarówno zaletą, jak i wadą. Wszystko zależy od kontekstu, a przede wszystkim od Twojej interpretacji. Nieśmiałość może być atrakcyjnie tajemnicza, a nadwaga może być seksowna 🙂

Poczucie własnej wartości już masz, jest wewnątrz Ciebie, pomaga Ci żyć. Ważne jest, by je rozwijać.

I tak jak obiecywałam, że pojawią się ćwiczenia, tak też jest 🙂

Przed Tobą dwa ćwiczenia, które wzmocnią Twoje poczucie własnej wartości, przypomną Ci o Twoich mocnych stronach, które ciągle są mocne, tylko trochę ostatnio o nich zapomniałaś/zapomniałeś.

Uwaga! Aby ćwiczenia spełniły swoje zadanie, należy je wykonać dokładnie wg instrukcji, tj. wziąć ołówek, kartkę, zastanowić się, pomyśleć, zapisać, znów zastanowić się i pomyśleć 🙂

Ćwiczenie nr 1: Praca na zasobach

  1. Wróć wspomnieniami do dzieciństwa. Wypisz na kartce sytuacje i zachowania rodziców/ opiekunów/ dziadków/ nauczycieli/ innych dorosłych lub rówieśników i ich słowa lub opinie, które mogły wpłynąć na Twoje postrzeganie siebie, akceptację siebie, poczucie własnej wartości.
  2. Jeśli któreś z nich były negatywne i wywołały w Tobie negatywny obraz siebie, wypisz, jakie pozytywne intencje mogły mieć osoby, które je wygłosiły. Mogły one nie mieć nic wspólnego z rzeczywistością, lecz służyć np. zmotywowaniu Cię do nauki, uprawiania sportu, do tego byś była/był „lepsza”/”lepszy” niż dziecko sąsiadów 😉
  3. Wypisz cechy, które u siebie cenisz.
  4. Wypisz cechy, których u siebie nie lubisz, a następnie znajdź konteksty i sytuacje, w których są one jednak przydatne. Zastanów się, jak te cechy możesz wykorzystać na swoją korzyść, co możesz zrobić, by nadać im inny sens.

Ćwiczenie nr 2: Z czego jesteś dumna/dumny?

Wypisz na kartce i dokończ poniższe zdania:

  1. Mam szczęście, bo…
  2. Jestem wdzięczna za to, że…
  3. Lubię ludzi za to, że…
  4. Czekam z niecierpliwością na kolejny dzień, bo…
  5. Jestem silna/silny, bo…
  6. jestem wrażliwa/wrażliwy, bo…
  7. Sens moim działaniom i przedsięwzięciom nadaje świadomość, że…

Jak się teraz czujesz? 🙂

Pamiętaj, że praca nad budowaniem silnego poczucia własnej wartości wymaga cierpliwości i czasu. Jest to proces, który może trwać od dwóch miesięcy do pół roku. Budowanie silnej samooceny następuje poprzez takie Twoje działania, które powodują, że rośnie Twoje poczucie bezpieczeństwa, a w rezultacie mija uczucie niepewności. Wtedy wzrasta pewność siebie, a Ty dostrzegasz nowe możliwości.

 

 

Źródła:

Klaudia Pingot, Aleksandra Buchholz, FitMind – schudnij bez diet, Sensus 2014

Urszula Mijakoska, Diet Coaching – poradnik dla wiecznie odchudzających się, Samo Sedno 2012

Wysiłek fizyczny wcale taki fajny nie jest…

wysiłek fizyczny

 

Jeśli już kilka razy próbowałaś/próbowałeś wprowadzić w swoje życie ćwiczenia, systematyczne treningi, wysiłek fizyczny i nadal tego nie cierpisz, doskonale zrozumiesz o czym teraz piszę. Natomiast jeśli wracasz do treningów po dłuższej lub krótszej przerwie – też zrozumiesz.

Jeśli ćwiczysz i uprawiasz sport regularnie, beż żadnych potknięć, tekst może być niezrozumiały, bo to o czym piszę, to stare dzieje 🙂

Otóż wysiłek fizyczny wcale taki fajny nie jest. Latami słyszysz o tym, że trzeba się ruszać, biegać, ćwiczyć z Chodakowską, bo to da Ci zdrowie, wymarzoną figurę i spełni wszystkie Twoje marzenia. Wszyscy dookoła chodzą na siłkę, biegają w maratonach, biorą udział w wyzwaniach Chodakowskiej, mówią o słynnych endorfinach. Ale Ty tego nie czujesz. Ilekroć postanawiasz sobie, że spróbujesz zrobić ten słynny „Killer”, kończy się to na zawrotach głowy i zadyszce po pierwszych 10 minutach. Chce Ci się wymiotować, płakać, klniesz na tę modę na bycie fit. W tym momencie dodatkowo po nosie dostaje Twoja samoocena, bo inni dają radę, ćwiczą do utraty tchu i mają się dobrze. I tak postanawiasz, że już nie będziesz próbować, bo to nie ma sensu, nie masz takiej kondycji i w ogóle to po co?

Najtrudniejsze początki…

To jest właśnie ten moment, baaardzo ważny, najcięższy – początek. Nie bez powodu mówi się, że początki są najtrudniejsze. Dlatego jeśli decydujesz się na wprowadzenie aktywności fizycznej w swoje życie, najlepiej zacząć od małych kroków. Bo Twoja psychika też jest tu ważna 🙂 trzeba ćwiczyć tak, żeby się nie zrazić. Zacznij od spacerów, później możesz trochę pobiegać, później wprowadzić interwały. A z każdym treningiem będziesz silniejsza/silniejszy, będziesz czuć, że łatwiej jest Ci złapać oddech, że nogi tak nie bolą i że już nie mdli, jak kiedyś. A jeśli wybierasz treningi w domu z Youtubem, zrób tyle ile dasz radę. Nic na siłę. Następnym razem, albo za kilka razów zrobisz więcej. Na początku nie przekraczaj swoich możliwości. Początek jest ciężki i może trwać 2 tygodnie, a czasem 2 miesiące – wszystko zależy od rodzaju treningu. Dopiero, gdy to przetrwasz, zaczniesz cieszyć się treningiem. I nie ćwiczysz już po to, by budować sylwetkę, zachować zdrowie, czy dlatego, że inni to robią, ćwiczysz dla samej przyjemności. Dopiero wtedy pojawiają się te słynne endorfiny, a one potrafią uzależnić. Każdy wysiłek fizyczny prowadzący do dotlenienia organizmu wyzwala wydzielanie rozmaitych substancji chemicznych. Np. poziom norepinefryny wzrasta aż czterokroipółkrotnie. A wysoki poziom tego neuroprzekaźnika wywołuje stan euforii, natomiast niski – depresję. Dlatego treningi tak łatwo stają się nawykiem, a gdy stają się nawykiem, tak ciężko jest z nich zrezygnować 🙂

Musi być to „coś”

Ja właśnie tydzień temu postanowiłam wrócić do regularnej aktywności. Rok temu musiałam odpuścić sobie intensywniejsze treningi (ze względu na omdlenia wysiłkowe, których przyczyna do tej pory jest niewyjaśniona). Po takiej przerwie też ciężko było mi wprowadzić aktywność, próbowałam biegać, ćwiczyć w domu – ale zawsze było coś ważniejszego – praca, zakupy… Ale chęć powrotu do aktywności tak narosła, że w końcu zapisałam się na zajęcia fitness. Na pierwsze zajęcia… ja nie szłam… ja leciałam, unosiłam się 10 cm nad ziemią 🙂 już kilka treningów za mną, a ja w końcu znów czuję, że żyję. Ale ja to po prostu uwielbiam, tę atmosferę, to że z grupą obcych sobie kobiet wykonujemy w jednym czasie te wszystkie pozycje, ćwiczenia, razem odwalamy kawał dobrej roboty. Mnie to dodaje energii, motywuje do pracy, rozjaśnia umysł. Ale jeśli Ty tego nie czujesz – to nie rób nic na siłę. Jeśli myślisz o aktywności fizycznej „muszę się w końcu zmusić”, to się nie zmuszaj! Albo znajdź coś dla siebie, jest tyle różnych form: bieganie, taniec, jazda na rolkach, łyżwach, basen, sztuki walki. Poszukaj czegoś, co będzie sprawiało, że będziesz czekać z niecierpliwością na ten dzień w tygodniu, na tę godzinę, ale nie rób czegoś, do czego musisz się zmuszać 🙂

Oto moja siłownia

siłowniaCzy żeby zadbać o ciało, konieczna jest siłownia?

Na trening zawsze znajdzie się miejsce.

Nie masz ciężarków? Możesz zamiast nich wykorzystać butelki z wodą, kamienie lub <jak to było w moim przypadku> kostkę brukową 😉 możesz też wykorzystać ciężar własnego ciała.

Jeśli połączysz trening siłowy (z ciężarkami) z bieganiem, treningiem interwałowym – otrzymujesz trening idealny 🙂

 

Nie musisz wcale chodzić na siłownię, by mieć zdrowe i silne ciało. Ja właśnie nie mogę zmusić się, żeby właśnie pójść na siłownię 😉 wolę ćwiczyć w domu, albo na świeżym powietrzu. Póki jeszcze jesień za oknem, nie ma śniegu, możemy korzystać z uroków treningów na świeżym powietrzu – nie jest zbyt gorąco, powietrze jest rześkie, a wraz z niższymi temperaturami wzmacniamy odporność 🙂

Może jak już pojawią się te pierwsze mrozy, to w końcu zdecyduję się na tę odkładaną z roku na rok siłownię 😉

Fakty i mity o grubych i chudych

7-incredibly-inspirational-athletes-with-prosthetic-limbs-aimee-mullins-e1431937704951

Istnieje mnóstwo stereotypów dotyczących ludzi tych grubszych i tych chudszych. Czasami mówi się, że charakteryzują się oni różnymi cechami charakteru, inaczej zarządzają swoimi emocjami, a nawet że mają inny sposób myślenia… A przecież tak samo zarówno osoby szczupłe, jak i osoby z nadwagą osiągają w życiu sukcesy, są szczęśliwe, realizują się zawodowo i mają udane życie osobiste. Z drugiej strony faktycznie istnieją pewne różnice między osobami otyłymi i szczupłymi, i nie chodzi tylko o to kto ile je i ile ćwiczy.

Oto kilka faktów i mitów dotyczących życia, cech i zachowania osób otyłych i osób szczupłych:

  1. To moje geny wpływają na moją masę ciała

Trochę prawdy w tym jest. Jeśli jedno z rodziców ma skłonność do tycia, dziecko może w 40% odziedziczyć tę skłonność. W przypadku obojga rodziców mających taką skłonność – prawdopodobieństwo wystąpienia nadwagi wzrasta do 80%. Kiedy natomiast oboje rodzice są szczupli, prawdopodobieństwo że ich dziecko będzie miało skłonność do nadwagi to zaledwie ok 7%. Ale, ale, ale… Oczywiście geny to nie wszystko! Dziecko przejmuje po rodzicach przede wszystkim nawyki żywieniowe, strategie radzenia sobie z emocjami, ze stresem, z problemami oraz sposoby rozwiązywania konfliktów. To wszystko wpływa na nasze ciało oraz sposób, w jaki traktujemy jedzenie. Niestety genów nie jesteśmy w stanie zmienić. Ale wszystko inne, co dziedziczymy po naszych rodzicach, pozostaje w naszych rękach. Bo dziedziczymy predyspozycje, a nie nadwagę 🙂

2. Chudnie się w stresie

Tu bywa różnie. Zazwyczaj bodziec wywołujący stres powoduje lawinę reakcji fizjologicznych przekierowujących organizm na działania obronne lub unikowe. Nie czujemy głodu, ponieważ procesy trawienne zostają wstrzymane na rzecz magazynowania energii niezbędnej do funkcjonowania w sytuacji zagrożenia. Wówczas wyzwalany jest kortyzol, który niestety sprzyja przyrostowi tkanki tłuszczowej, szczególnie wokół pasa. Ale na niektórych stres wpływa również tak, że po prostu objadają się, by zredukować napięcie. A to już na pewno chudnięciu nie sprzyja.

3. Diety odchudzają

Diety powodują spadek masy ciała, ale to jeszcze nie oznacza że ta waga się utrzyma. Dieta wytrąca organizm z równowagi, a ten reaguje gromadzeniem tkanki tłuszczowej, jako zabezpieczenia przed nadchodzącym niebezpieczeństwem. W żadnym wypadku nie powinno się stosować modnych diet znalezionych w internetach, po pomoc w ułożeniu dopasowanej indywidualnie diety powinno zgłosić się do dietetyka lub psychodietetyka, ponieważ to co dostępne dla wszystkich, nie jest dobre dla nikogo. Takie diety zazwyczaj wiążą się z eliminacją wielu cennych składników, których brak wcześniej czy później da się nam we znaki. Z chwilą ukończenia diety, albo nawet już i po pierwszym dniu 😉 organizm upomina się o brakujące mikroelementy. Jak już nawet wytrzymamy na tej diecie, po jej zakończeniu szybko wracamy do poprzedniej wagi, a zazwyczaj do jeszcze większej niż początkowa.

4. Środowisko sprzyja tyciu

Fakt, ale również chudnięciu. Wszystko zależy od NAS, od naszego nastawienia, naszych decyzji i wzorów zachowania, jakie przyjmujemy. Z jednej strony dzisiejszy świat nadaje życiu taki pęd, że wybieramy szybkie i łatwe rozwiązania – fast foody, wysoko przetworzone produkty, ale nie dlatego, że nam smakują, tylko dlatego że są łatwo dostępne, podane natychmiast, od razu gotowe do spożycia. Pamiętam, że jak ostatnio byłam w Warszawie i przechodziłam przez podziemia w Centrum, przez całe przejście czuć było tylko zapach zapiekanek i jakichś innych szybkich kanapek. Byłam bardzo głodna, ale myśl o tych zapiekankach przyprawiała mnie o dreszcze. Kiedyś jakoś tego nie zauważałam, a przechodziłam tamtędy codziennie przez 5 lat, kiedy studiowałam w stolicy. Teraz kiedy mieszkam w Gdańsku, doceniam to, że w podziemiach można spotkać zwykłe sklepiki z pieczywem 🙂 aha no i jeszcze w trójmieście podoba mi się to, że tutaj zdrowsza kuchnia nie jest żadnym luksusem. Mamy Bio Way’a, Avocado, Veganburgers, dużo sklepów ze zdrową żywnością, a to wszystko na kieszeń przysłowiowego studenta 🙂 Niestety w Warszawie takich miejsc nie poznałam 🙁

5. Chudzi są szczęśliwi, grubi nieszczęśliwi

Oczywiście mit 🙂 poczucie szczęścia nie zależy od liczby kilogramów, lecz od cech osobowości oraz kontekstu psychologicznego.

6. Grubi mają większe predyspozycje do popadania w nałogi

No coś w tym jest. U osób mających nadwagę występuje większe prawdopodobieństwo pojawienia się nałogu. Dotyczy to głównie jedzenia, ale może też łączyć się z alkoholem, nikotyną i substancjami psychoaktywnymi.

7. Grubi mają niskie poczucie własnej wartości i niskie poczucie sprawstwa

W wielu przypadkach okazuje się, że to prawda. Niskie poczucie własnej wartości jest wspólne dla wszystkich zaburzeń odżywiania. Wpływa ono też na to, że takie osoby przekładają odpowiedzialność za swój los, swoje sukcesy i porażki w ręce innych. Przestają wierzyć w to, że sami mają wpływ na swoje życie.

8. Chudzi mają szybszą przemianę materii

Wg badań przeprowadzonych w 1985 r. przez Garrowa i Webera, hipoteza dotycząca tego, że otyli ludzie mają niższe tempo przemiany materii niż osoby szczupłe, nie potwierdziła się. Teoria nadwagi odwołująca się do „wolnej przemiany materii” może być wyznawana przez wielu laików, ale nie jest potwierdzona empirycznie.

9. Chudzi mają łatwiej

Otóż okazuje się, że z biologicznego punktu widzenia, umiarkowana nadwaga jest korzystniejsza dla zdrowia niż niedowaga. Dodatkowo osobom z niedowagą jest o wiele trudniej przytyć, niż osobom otyłym schudnąć.

10. Grubi nie uprawiają sportu

Mit. Często przyczyną braku efektów w odchudzaniu jest większe spożycie pokarmów po sporcie. Organizm po wysiłku domaga się większej ilości składników mineralnych i glukozy, utraconych podczas ćwiczeń, dlatego po wysiłku zjedlibyśmy całą zawartość lodówki. Ale kiedy nauczymy się, co można zjadać po wysiłku, żeby zaspokoić ten wilczy apetyt, po jakimś czasie uczucie wzmożonego głodu po wysiłku maleje. Pamiętam, że gdy kiedyś chodziłam na zajęcia fitness, po powrocie do domu strasznie chciało mi się jeść i nie mogłam tego opanować. Sam powrót z siłowni trwał ok 25 minut. Teraz już wiem, że gdybym od razu po zajęciach zjadła 2-3 daktyle, po powrocie do domu nie czułabym takiego głodu. Dzisiaj, pierwsze co robię po treningu, to w ciągu pierwszych 20 minut dostarczam sobie trochę cukrów prostych i trochę białka.

Czymże różni się więc od siebie gruby i chudy?

Pewnego dnia, w 1976 roku przyszła na świat dziewczynka. Okazało się, że ma ona wadę wrodzoną, polegającą na zaniku kończyn. Lekarze musieli podjąć decyzję o amputacji obydwu nóg, poniżej kolan. Dziewczynka została nieodwracalnie kaleką, zanim ukończyła pierwszy rok życia.

Niektórzy potrafią w największych swoich wadach i dysfunkcjach dostrzec nietuzinkowe zasoby. Życie każdego z nas jest wypadkową wszystkich decyzji, które podejmujemy. Aimee Mullins, którą widzicie na zdjęciach powyżej, jest dziś nie tylko kaleką, ale jest kobietą, którą magazyn „People” umieścił w pięćdziesiątce najpiękniejszych ludzi świata. Ma dwanaście par nóg oraz sukcesy w sporcie, na wybiegu oraz na ekranie. Stała się rozpoznawalną i cenioną biegaczką, modelką, aktorką. Może manipulować swoim wzrostem w zakresie od 172 do 185 cm 🙂

Jeśli zdarza Ci się narzekać na swoje ciało, na grube uda, czy łydki, czy zaczęłabyś je bardziej doceniać, gdyby groziła Ci ich utrata?

Kiedy myślisz o swojej przyszłości negatywnie, mówisz: „takie już będzie moje życie”, po latach bezczynności dochodzisz do wniosku: „takie już jest moje życie”. Ludzie, którzy potrafią realizować swoje marzenia, wcale nie są w czepku urodzeni, to nie jest tak, że mają znajomości, że im się poszczęściło, nie jest to też kwestia pieniędzy, ani dobrego pochodzenia. Wszystko jest w naszej głowie! 🙂

Gdy masz problem z nadwagą, lub niedowagą, masz dwa sposoby na jego rozwiązanie. Albo decydujesz się na to, by ze swego wyglądu uczynić atut i na jego podstawie budować swój interesujący wizerunek, albo dokonać zmiany wewnętrznej, by tę nadwagę lub niedowagę pokonać raz na zawsze. 

Zobaczcie, taka Adele, nie ma problemów ze swoim wizerunkiem. Wygląda ponętnie, seksownie, pięknie. Mimo nadmiaru kilogramów jest świetną artystką. Prawdopodobnie gdyby schudła, wyglądałaby jak setki innych piosenkarek, a możliwe że nawet straciłaby swój głos.

Warto cały czas zadawać sobie pytania, z jakiego powodu jemy:

  • z głodu?
  • z emocji?
  • z nudy?
  • dla przyjemności?
  • z nadmiaru czasu?
  • aby poczuć się przyjemnie i bezpiecznie?
  • z przyzwyczajenia?
  • by spełnić oczekiwania innych?
  • by nie marnować jedzenia?
  • ze stresu?
  • by nie myśleć?

Myślenie, że schudnięcie rozwiąże wszystkie problemy jest iluzją. A jednak jest to marzeniem milionów kobiet na całym świecie. Aby stracić na wadze, trzeba wyeliminować czynniki wywołujące objadanie się i tycie. Tu nie chodzi o czekoladę. Tylko o to, co powoduję, że po nią sięgasz. Chodzi o emocje, które za pomocą czekolady eliminujesz, łagodzisz lub wyzwalasz. Poza tym, schudnięcie nie może być celem samym w sobie. Najlepiej jest wyznaczyć sobie cel – nauka jazdy na nartach, nauka salsy, nauka jazdy konną, może poprawa zdrowia. Utrata kilogramów będzie skutkiem ubocznym.

A na koniec zapraszam do obejrzenia filmu z Aimee w roli głównej 🙂

 https://www.ted.com/talks/aimee_mullins_prosthetic_aesthetics?language=pl

Najpiękniejsze miejsce na ziemi…

rospuda

Oczywiście, że nie zawsze możemy mieć wszystko, czego pragniemy, o czym marzymy.

Ale zawsze możemy nauczyć się cieszyć z tego, co już posiadamy. Nauczyć się zauważać co nas otacza, co jest na wyciągnięcie ręki i cieszyć się chwilą.

A w tym czasie – małymi kroczkami – pracować nad realizacją swoich marzeń.

Bo jak powiedział Marek Aureliusz „Jeśli świat sprawia Ci ból, to nie świat jest tego przyczyną, lecz Twoje o nim myślenie. W Twojej mocy jest, by je zmienić.”

20160429_190845