5 powodów, przez które tyjemy

tyjemy

Nasza średnia waga wciąż rośnie. Z danych Instytutu Żywności i Żywienia na rok 2018 wynika, że ponad 60% mężczyzn i blisko połowa kobiet w Polsce ma nadwagę lub otyłość. Ten sam problem dotyka co trzeciego chłopca w wieku szkolnym i co piątą dziewczynkę. Od dawna mówi się o epidemii otyłości, nawet już pandemii.

Powód pierwszy: Tyjemy, bo się odchudzamy

Dlaczego tak się dzieje? Mam wrażenie, że im więcej mówimy o otyłości, tym bardziej tyjemy. Ciągła moda na diety i odchudzanie, powoduje, że wiele osób nawet nie chce się za to zabierać. Ludziom otyłym powtarza się, że muszą „przejść na dietę”. Osoby, z którymi pracuję jako psychodietetyk, uwierzcie, niejednokrotnie „były na diecie”. Czasami od wczesnego dzieciństwa. Często są już po wielu restrykcyjnych dietach, wizytach u dietetyków, jadłospisach od trenerów personalnych, suplementach, które w magiczny sposób miały spalić tkankę tłuszczową, diecie dr Dąbrowskiej. Niestety „byciem na diecie”, możemy sobie jeszcze bardziej zaszkodzić. Każda restrykcja żywieniowa sprawia, że zaburza się nasze podejście do jedzenia. Tak powstaje błędne koło – po restrykcyjnej diecie, kiedy udało nam się zgubić kilka kilogramów, one wracają – pomnożone przez dwa. Osobom, które do mnie trafiają, nikt nigdy wcześniej nie powiedział, że to nie ma być „wytrzymanie na diecie”, tylko STYL ŻYCIA, w którym jest miejsce na zdrowe jedzenie, na umiarkowaną aktywność fizyczną, która jest przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem, że jest miejsce na słodycze, że nie musimy robić sobie 30 dni detoksu (???) od cukru, po którym rzucimy się na słodycze, że jest miejsce i czas na zjedzenie ulubionej pizzy. Jeśli przestaniemy się odchudzać, a zaczniemy zmieniać nasz styl życia, co nie nastąpi z dnia na dzień, ale będzie trwać miesiącami, a nawet latami, dopiero wtedy nastąpi stała zmiana.

Powód drugi: Emocje – jak z tym żyć?

Otyłość to często emocje, z którymi nie umiemy sobie radzić, nie wiemy, jak o nich rozmawiać, w ogóle nie potrafimy ich rozpoznawać, bo nigdy nikt nas tego nie nauczył. Każdego dnia przeżywamy różne emocje: strach, gniew, złość, smutek, radość. Emocje powodują w naszym ciele napięcie. I tylko jedzenie sprawia, że na chwilę przychodzi ulga. Emocje te powodują, że łatwo uciekamy do przekąsek, podjadania, przegryzania. Ciągle jemy. Karmimy siebie i innych, żeby coś załatwić, zaspokoić różne potrzeby, ukoić emocje. Jedzenie jest panaceum na każde zło: na smutek, na stres, na samotność, pustkę i złość. Ten schemat powstaje już nawet w dzieciństwie. Kiedy niemowlę jest karmione przez matkę, czuje się bezpiecznie. Dodatkowo mleko matki ma słodki smak, dlatego tak lubimy słodkości – dają nam poczucie bezpieczeństwa. Często niemowlę je, choć nie jest głodne, by zatrzymać matkę przy sobie. Rodzice, którzy nie mogą zapewnić dziecku wsparcia, stabilnego emocjonalnie otoczenia – kompensują to, przekarmiając je. Kiedy starsze dziecko jest smutne, rodzice, czy dziadkowie proponują jedzenie, często coś słodkiego, by „poprawić humor”. Nie rozmawiamy o emocjach. Nie rozmawiamy o przyczynie emocji, tylko łagodzimy skutek. Dr William Colmer z University of Calgary dowiódł, że ponad 90% ludzi odczuwa przypływ apetytu, który nie ma nic wspólnego z prawdziwą potrzebą jedzenia. Z głodem mylimy lęk, napięcie i poczucie zagrożenia. A więc tyjemy między innymi dlatego, ponieważ żyjemy w stresie i nie potrafimy tego rozpoznać. Wg badań dr Anny Brytek-Matera, osoby otyłe w sytuacji stresu uruchamiają strategie oparte na emocjach, tj. zamiast na rozwiązaniu problemu, zajmują się poprawianiem swojego samopoczucia. Jest to źródłem jeszcze większego stresu, ponieważ powoduje, że objadamy się, a później czujemy się okropnie, pełne wstydu i poczucia winy.

Powód trzeci: Brak wiedzy, brak ruchu

Bądźmy szczerzy: o wiele łatwiej jest zajechać w drodze do domu, do McDonalds’a, niż iść na zakupy, przejść cały sklep (zrobić świadome i przemyślane zakupy) i gotować obiad w domu, później jeszcze posprzątać. Łatwy dostęp do przetworzonej żywności, niskie ceny tych produktów i nasza ignorancja sprawiają, że jemy coś, czego nasz organizm nie powinien jeść, i to w ogromnych ilościach. Ogólnie jemy więcej, niż potrzebujemy. W przetworzonej żywności spożywamy o wiele więcej kalorii, niż w normalnym jedzeniu. Dodatki do takiej żywności (np. glutaminian sodu) sprawiają, że wzrasta nam apetyt i danego produktu jemy więcej i wciąż mamy na niego ochotę. Jemy dużo, a mało się ruszamy. Ale to już oczywiste fakty 😉

Powód czwarty: Wygórowane oczekiwania

W ostatnich latach doszło do rozszczepienia ideału zdrowia i urody. Żyjemy w czasach, gdy od kobiet wymaga się porzucenia kobiecości. Narzuca się nam obowiązek naśladowania idealnego wzoru, który jest niezgodny z naszą naturalną budową. Jeszcze niedawno tym ideałem były modelki – wysokie, szczupłe, wręcz wychudzone. Obecnie – nienaturalnie umięśnione ciało. W obu przypadkach – dana nam przez naturę zdolność gromadzenia energii na wypadek głodu – jest definitywnie tępiona. To promowane, idealne ciało ma co najmniej o połowę mniej tkanki tłuszczowej niż przeciętna kobieta. Jak dowodzą badania Duane Hargreaves i Mariki Tiggemann z Flinders University, kobiety zniekształcają obraz swego ciała, przeceniając jego rozmiary. Odkąd kobiety zaczęły porównywać się z tymi wzorcami, straciły pewność siebie. Oglądając piękne modelki wstydzą się swych kilogramów, ale też czują gniew i przygnębienie
Szczupła sylwetka staje się obsesją, wiele kobiet chce pozbyć się tkanki tłuszczowej, nawet gdy ta i tak jest już na niskim poziomie. Media wiążą szczupłą sylwetkę ze szczęściem, wysoką pozycją społeczną, sukcesem, miłością. Kiedy schudnę – osiągnę to wszystko. Ale tak na prawdę, gdy nie przerobimy tego w głowie, gdy to nie będzie też nasza wewnętrzna przemiana – czyli świadoma zmiana całego stylu życia, efektem odchudzania będzie niestety jedynie rozczarowanie i szybki powrót do dawnej wagi, albo i większej. Jeśli zmiana dotyczy tylko wyglądu zewnętrznego, ujawniają się tłumione dotąd emocje. Problemy z partnerem, z samotnością, z pracą nie znikają wraz z traconymi kilogramami. Pojawia się rozczarowanie, bo przecież tyle wysiłku, tyle wyrzeczeń – i po co to wszystko?  A tu tym bardziej trzeba trzymać się diety, by utrzymać wagę.

Powód piąty: Tak jest łatwiej

Bywa też tak, że powracające kilogramy są nawet wygodne. Profesor Alicja Głębocka mówi, że jest to formą samoutrudniania: „Nadwaga bywa poręczną wymówką, czemu nie mogę zrobić tego, czy tamtego, dlaczego z tym, czy owym mam problem. Mam nadwagę – i to wszystko wyjaśnia”. Często osoby otyłe, które natrętnie liczą kalorie, nie myślą o swoich potrzebach, żyją z poczuciem krzywdy, czują się gorsze, nie robią nic, co mogłoby je uszczęśliwić, nie chodzą na tańce, na basen, nie chodzą nigdzie. Czekają aż schudną i wtedy zaczną żyć. A im dłużej czekają, tym więcej kilogramów wyświetla ich waga.

„Dieta” powinna być rozumiana, jako zdrowy styl całego życia. Nie musimy się ODCHUDZAĆ. Przede wszystkim musimy stawić czoło czynnikom, które powodują, że sięgamy po coś, co jest dla nas szkodliwe. Czasami jest to tylko kwestia uświadomienia sobie jakiegoś nawyku, a czasami potrzebna jest głębsza praca, np. podczas psychoterapii. Bo zdrowie to nie tylko zgrabne ciało, ale też nasz dobrostan psychiczny.

A zdrowa „dieta” to spożywanie odpowiedniej ilości posiłków dziennie – dostosowanej do naszego trybu życia – i mogą to być 3 posiłki, 4, a nawet 8 – jeśli kalorycznie się zgadza, jedzenie w 80% produktów jak najmniej przetworzonych, dużo warzyw i owoców, kasz, dobrego chleba, picie wody. Do tego aktywność fizyczna i dbanie o to, by żyć przyjemnie: masaż, wino, tańce, czekolada – czemu nie? Każdy sam musi znaleźć swój złoty środek.

Nie czekaj, aż schudniesz – zacznij żyć! A waga pójdzie za Tobą 🙂

Konsultacje psychodietetyczne na Suwalszczyźnie

Zapraszam serdecznie na kwietniowe konsultacje dietetyczne z elementami psychodietetyki na Suwalszczyźnie 🍒🥦🍋

Jeśli:
✅ zdiagnozowano u Ciebie chorobę Hashimoto, Insulinooporność, PCOS lub inną chorobę, w której odpowiednia dieta odgrywa kluczowe znaczenie,
✅ zmagasz się z nadwagą, otyłością, a może niedowagą,
✅ nie potrafisz poradzić sobie z ochotą na słodycze lub często brakuje Ci „silnej woli”,
✅ chcesz poprawić swoją relację z jedzeniem,
✅ od jakiegoś czasu odczuwasz ciągłe zmęczenie, przygnębienie, spadek energii,
✅ jesteś rodzicem i martwisz się, że Twoje dziecko nie chce jeść lub je za dużo,

➡️ Zapraszam do zapisów, liczba miejsc ograniczona.

Aby umówić się na konsultację, należy zgłosić się telefonicznie, pod numerem 509 173 536 lub mailowo: martynaszulinska@gmail.com

Zapraszam serdecznie 😊


www.facebook.com/blogzdrowiewglowie/

Monolog wewnętrzny a odchudzanie

monolog wewnętrzny

Ile razy, zjadając ciastko, myślałaś sobie „Ale jestem beznadziejna, nie umiem wytrzymać nawet jednego dnia bez słodyczy!”? Albo kładąc się spać, myślałaś „Dzisiaj nie zjadłam pięciu posiłków wg rozpisanej diety – dzień nie należy do udanych, znowu mi się nie udało”. Czy zastanawiałaś się, jak takie myślenie wpływa na Twoje życie, na Twoje nastawienie do odżywiania, na Twój nastrój, a co za tym idzie, na Twoje wybory żywieniowe?

Każdego dnia wypowiadamy do siebie w swoich myślach dziesiątki słów, zdań, opinii. W psychologii nazywamy to MONOLOGIEM WEWNĘTRZNYM. Czasami przybierają one formę nakazów, zakazów lub instrukcji. Mogą to być komentarze i oceny odnoszące się do tego, co w tej chwili robimy. Innym razem mogą być to długie wywody, przemyślenia, wieloaspektowe rozważania na nasz własny temat. Część takich rozważań może być źródłem naszej siły, energii i pozytywnej inspiracji. Jednak dużo częściej odbija się negatywnie na naszych zachowaniach, czy wyborach, ponieważ zazwyczaj najbardziej surowi jesteśmy dla samego siebie. Zasada ta działa nie tylko w obszarze odżywiania, ale także w całym naszym życiu. Co wynika z ciągłego krytykowania samej siebie, pogłębiania złych myśli? Pojawia się stres, psuje nam humor, szybko się poddajemy, rezygnujemy, bo przecież nic nam nie wychodzi.

A gdyby tak w myślach powiedzieć do samej siebie: „Ale zrobiłaś dzisiaj pyszne śniadanie!” albo „Ta sałatka do obiadu była pyszna – to Ci się udało!”? 🙂

Kiedy zaczynamy mówić do siebie miłe rzeczy, doceniać i podkreślać pozytywne rzeczy, które udało nam się zrobić w ciągu dnia, wzrasta również nasza motywacja do kontynuowania takich zachowań. A Tobie co udało się dzisiaj zjeść zdrowego, pysznego? 🙂

Konsultacje psychodietetyczne – Gdańsk

 

Jesień to idealny czas na zrobienie przeglądu naszego organizmu. A zanim w Twoje ręce wpadnie przypadkowa dieta cud, zanim rozpoczniesz program „oczyszczania” organizmu – zachęcam do skorzystania z konsultacji psychodietetycznych, podczas których łączymy dietetykę z psychologią jedzenia 😉

👉 Pamiętaj, że aby dieta faktycznie przynosiła oczekiwane efekty, konieczna jest odpowiednia diagnostyka, wykonanie badań krwi, ale też prawidłowa ich interpretacja.

👉 Pamiętaj też, że „dieta” nie powinna oznaczać ograniczania jedzenia, rygoru, ani tym bardziej głodzenia się. „Dieta” oznacza sposób odżywiania, zdrowe nawyki żywieniowe oraz umiarkowaną aktywność fizyczną 😊

+ DZIĘKI KONSULTACJOM PSYCHODIETETYCZNYM:
– odnajdujesz i wzmacniasz swoją motywację w zmianie nawyków żywieniowych,
– uczysz się radzić sobie z trudnościami, które towarzyszą zmianie nawyków,
– uczysz się pokonywać lęki, które hamują Twoje działania w kierunku uzyskania prawidłowej masy ciała,
– pracujesz nad błędami w myśleniu i błędnymi przekonaniami,
– wzmacniasz swoją samoocenę i sposób postrzegania własnego ciała.

*** Pierwsza konsultacja trwa ok 45 min. W trakcie konsultacji przeprowadzam wywiad wstępny: analizuję Twój dotychczasowy sposób odżywiania oraz nawyki, w celu ustalenia źródła problemu. Zalecam też, jakie badania krwi należy wykonać.
Następnie wspólnie formułujemy ważne dla Ciebie cele oraz omawiamy zasady współpracy partnerskiej. Partnerstwo jest tu słowem kluczem – nasza współpraca zakłada pozytywne porozumienie i zrozumienie. Będę Twoim współtowarzyszem, nie cenzorem. Jeśli potrzebujesz dodatkowo jadłospisu, przeprowadzę wywiad żywieniowy, na podstawie którego ułożę indywidualny jadłospis.
Podczas konsultacji wykonam analizę składu ciała, która pozwala określić zawartość tłuszczu, masę mięśniową oraz stopień nawodnienia organizmu***

Aby umówić się na konsultację, należy zgłosić się telefonicznie, pod numerem 509 173 536 lub mailowo: martynaszulinska@gmail.com

Koszt pierwszej konsultacji: 140 zł.

Więcej informacji w wydarzeniu na Facebooku:
Konsultacje psychodietetyczne

Zapraszam serdecznie 😊

Jak przestać objadać się słodyczami?

słodycze

No właśnie, jak przestać objadać się słodyczami?

Podejrzewam, że czytasz ten artykuł z ogromną nadzieją, że znajdziesz w nim cudowny środek, który rozwiąże Twój problem ze słodyczami.

Ale spokojnie, spokojnie…

Po pierwsze, zacznijmy od tego, co znaczy „objadać się”. Read more

6 przeszkód w drodze do zdrowia

zdrowe odżywianie

Nawet kiedy postanawiamy zadbać o nasze zdrowie, wciąż na naszej drodze pojawiają się utrudnienia. Oto kilka z nich:

1. Jakość produktów żywieniowych. Niestety większość produktów dostępnych w naszych sklepach, zwłaszcza tych ustawionych na linii naszego wzroku, ma niską wartość odżywczą. Dotyczy to głównie produktów „łatwych w obsłudze”: płatki śniadaniowe, dosładzane muesli, jogurty owocowe, mrożone pieczywo z supermarketów, mięso, produkty seropodobne. Żeby zrobić wartościowe zakupy, trzeba trochę w sklepie poszperać. Na początku może wydawać się to trudne. W końcu czytanie etykiet, składu produktów jest trochę męczące, ale z czasem wiemy już, jak wybierać najlepsze i nie dać się nabić w butelkę.

2. Dostęp do pożywienia o każdej porze dnia i nocy. Poprzez postęp cywilizacji mamy skłonność do sięgania po posiłki, gdy znajdują się w zasięgu ręki, bez względu na to, czy odczuwamy głód, czy też nie. Skoro jest jedzenie, to trzeba jeść. Jeśli jednak nie ma – zawsze można wykonać jeden telefon, a jedzenie będzie dostępne pod naszymi drzwiami w ciągu godziny. A to pożywienie jest nie tylko łatwo dostępne, ale też tanie i taaakie smaczne. To, że nie ma żadnej wartości odżywczej średnio nas interesuje. Z apetytem spożywamy te pyszności, zapominając, że mózg informuje nas o sytości dopiero po 20 minutach. Read more

Co ma styl jedzenia do nadwagi?

nadwaga

Jak to jest, że jedni z nas jedzą to, co akurat mają pod ręką, inni codziennie szukają rozkoszy dla swego podniebienia?

Albo jedni jedzą punktualnie, co trzy godziny, inni dopiero wtedy, gdy zacznie im burczeć w brzuchu?

Otóż w psychologii istnieją podziały na różne style jedzenia.

Czas

Styl przedziałowy to taki, gdzie nie ma wyznaczonych pór posiłków – mam ochotę, to jem. Nie unika się też różnego rodzaju przekąsek. Niestety, jak się okazuje, styl ten jest najbardziej narażony na problemy z utrzymaniem odpowiedniej masy ciała, ze względu na ten właśnie brak kontroli spożywanych przekąsek. Często jest też tak, że po przekąski sięga się nudy, braku innego zajęcia. Albo jakiś przykry stan emocjonalny odczytuje się jako uczucie głodu. I hop po drożdżówkę.

Na drugim biegunie znajduje się styl punktowy. Tu ilość posiłku, jego skład i czas spożycia są ściśle określone. Jak się można domyślić, nie ma tu miejsca na nieprzemyślane przekąski między posiłkami, dlatego też teoretycznie styl ten sprzyja utrzymywaniu prawidłowej masy ciała. Styl ten jednak ma bardzo mało ludzi. A to dlatego, że zazwyczaj takiego jedzenia trzeba się nauczyć. Kiedy nauczymy swój żołądek, że o określonych porach dostaje pełnowartościowy posiłek, później w tych samych godzinach chce nam się jeść.

Refleksje

Według innego podziału jeść można w sposób właściwy dla stylu bezrefleksyjnego. Czyli przyjmujemy pokarmy bez zastanawiania się nad nimi, bez analizowania, bez namysłu. To, co najbliżej w lodówce – ląduje w naszym żołądku. Niestety styl ten często przybiera formę impulsywną, związaną z poprawieniem sobie samopoczucia. Podobnie jak w stylu przedziałowym – czujemy nudę, sięgamy po przekąskę.

Przeciwieństwem jest styl refleksyjny, kiedy to świadomie dobieramy jedzenie, także jego ilość. Wybierając posiłek, kierujemy się swoimi przekonaniami, celami, wartościami. Można powiedzieć, że styl ten jest dopełnieniem stylu punktowego. Po prostu dokładnie analizujemy co, ile, kiedy i jak długo jemy.

Smak

Dla niektórych posiłek jest też doznaniem polisensorycznym, łączącym walory smakowe, zapachowe oraz wzrokowe. Takie podejście nazywa się podnietowym. Jego zwolennicy czerpią przyjemność graniczącą z podnieceniem z faktu nie tyle samego jedzenia, ale też z otoczenia i całej atmosfery towarzyszącej chwili spożywania posiłku. Dla nich każdy smak ma jakieś znaczenie, wspomnienie wakacji we Włoszech, czy romantycznej kolacji w towarzystwie ukochanej osoby.

Na drugim biegunie znajduje się podejście popędowe, gdzie jedzenie sprowadza się tylko do jednej funkcji – zredukowania doświadczanego dyskomfortu. W momencie występowania jakichkolwiek konfliktów wewnętrznych, niskiej samooceny, a nawet złego samopoczucia, pierwszą deską ratunku jest jedzenie. Każdy taki sygnał, każda emocja, interpretowana jest jako głód. Podejście popędowe niestety bardzo często wiąże się z ryzykiem nadwagi i otyłości.

Teoria głodu i jedzenia Schachtera

W psychologii najsłynniejsza jest jednak teoria głodu i jedzenia Stanleya Schachtera, która jest jakby podsumowaniem wyżej wymienionych stylów jedzenia. Jest ona jedną z podstawowych teorii dotyczących nadwagi, a wiąże się ze spostrzeżeniem, że niektórzy ludzie jedzą w reakcji na bodźce zewnętrzne (orientacja zewnętrzna), takie jak wygląd i zapach jedzenia oraz pora dnia, podczas gdy inni reagują na bodźce wewnętrzne (orientacja wewnętrzna), takie jak skurcze żołądka, poziom glukozy czy poziom tłuszczu.

Badania dowiodły, że u osób nieotyłych związek między uczuciem głodu a skurczami żołądka był silniejszy, niż u otyłych. To oznacza, że osoby nieotyłe wiążą uczucie głodu z czynnikami wewnętrznymi (skurcze żołądka, hipoglikemia). Natomiast osoby otyłe zwracają uwagę głównie na bodźce zewnętrzne.

Osoba otyła, przyzwyczajona jeść o określonej porze, czuje głód, gdy ta pora nadchodzi. Osoba nieotyła mniej się przejmuje wskazaniami zegarka, chyba że pokrywają się one z sygnałami wewnętrznymi.

Jaki z tego wniosek? A no taki, że trzeba słuchać swego organizmu, a nie sztywno trzymać się narzuconych nam zasad 🙂 Trzeba nauczyć się odczytywać sygnały, które wysyła nam żołądek – nauczyć się, czy w danej chwili czujemy głód, czy po prostu nudę, smutek, złość.

A Ty jaki masz styl jedzenia??

Bibliografia:

Franken, R. E., (2005). Psychologia Motywacji, GWP

Pingot K., Buchholz A., (2014). FitMind – schudnij bez diet, Sensus

Dlaczego nie schudniesz będąc na diecie?

nie schudniesz na diecie

Od dawna już zbieram się, by podsumować prawie dwa lata mojej pracy. W końcu nadszedł ten moment, kiedy mogę wygospodarować trochę czasu na pisanie, ale przede wszystkim też CHCĘ. Dużo przemyśleń zebrało się w mojej głowie, dużo wniosków pojawiło się po dwóch latach prowadzenia konsultacji dietetycznych i psychodietetycznych, którymi chcę się z Wami podzielić.

Najważniejszym z wniosków jest to, że nie da się schudnąć skutecznie, będąc na diecie.

Read more

Dlaczego grupa wsparcia?

grupa wsparcia

Jesteśmy zapracowani, mamy mnóstwo obowiązków – dom, praca, dzieci, pies, zakupy. Nie mamy czasu na zjedzenie posiłku w spokoju, na przemyślane zakupy, na czytanie etykiet. W końcu życie w ciągłym pośpiechu, a co za tym idzie – w ciągłym stresie, powoduje, że tyjemy. W ciągu dnia nie mamy chwili na to, by jeść, za to po powrocie z pracy nie możemy się najeść. Do tego zajadamy stres z całego dnia i tu często sięgamy po słodycze… Tyjemy. Później sięgamy po pierwszą lepszą dietę, przechodzimy na post doktor Dąbrowskiej, bo tam można jeść dużo i nawet nie trzeba wkładać w to zbyt dużo wysiłku. Nawet jeśli stracimy kilka kilogramów, po kilku miesiącach wracają te, ale i dodatkowe kilogramy. A NIE MA SKUTECZNEJ UTRATY KILOGRAMÓW, BEZ ZMIANY NAWYKÓW ŻYWIENIOWYCH.

Grupa wsparcia dla osób odchudzających się, to miejsce i czas na to, by na chwilę zatrzymać się, pomyśleć. Zastanowić się, po co mi to chudnięcie, po co ta cała zmiana nawyków? To okazja do tego, by pobyć chwilę samemu ze sobą, ale też w gronie przyjaznych osób, które zmagają się z tymi samymi problemami. Zmiana nawyków żywieniowych, to często ogromna zmiana całego naszego życia.

Grupa wsparcia, to miejsce, gdzie możemy po prostu pogadać, pośmiać się i zacząć powoli wprowadzać zmiany w naszym życiu.

Warsztaty Psychodietetyczne w Gdańsku – Jak skutecznie zmieniać nawyki żywieniowe?

warsztaty psychodietetyczne gdańsk

Moi Drodzy,
Kolejne warsztaty psychodietetyczne przed nami w Gdańsku 🙂
Jeśli chcesz zobaczyć, jak wyglądają nasze spotkania – zapraszamy na kolejne warsztaty już 10 maja, o godz. 19.00! 🙂

Tym razem skupimy się na naszych drobnych nawykach żywieniowych, które mają ogromny wpływ na nasze zdrowie 🙂

*****
Nie od dziś wiadomo, że do zachowania zdrowia i prawidłowej sylwetki, potrzebujemy odpowiedniego pożywienia oraz codziennej dawki aktywności fizycznej. Zewsząd słyszymy, co należy jeść, co tuczy, a co odchudza. Jednak wiedza zazwyczaj idzie swoją drogą, a chęć zjedzenia czekoladowego ciastka swoją…

Okazuje się, że rządzą nami kształtowane przez lata nawyki. Ale nie martw się – każdy nawyk da się zmienić –
o czym przekonasz się na Warsztatach Psychodietetycznych 🙂

Podczas warsztatów nie będziemy koncentrować się na utracie kilogramów. Nie będziemy też omawiać sposobów przyrządzania dietetycznych potraw, ani też nie będziemy liczyć kalorii.

Będziemy za to poznawać własne potrzeby, potrzeby naszego ciała oraz będziemy pracować nad motywacją tak,
by to ona prowadziła nas do wymarzonej sylwetki.
Podczas warsztatów uświadomisz sobie swoje nawyki oraz dotychczasowe błędy w odżywianiu.
Stworzysz plan działania, który poprawi Twoje samopoczucie. Dzięki warsztatom podniesiesz swój poziom motywacji i pewności siebie, co pomoże Ci w podejmowaniu świadomych decyzji żywieniowych.

Warsztaty skierowane są również do osób, które chcą zmienić swoje nawyki żywieniowe lecz nie wiedzą jak zacząć lub jak przy nich wytrwać.

*****

Prowadząca:
Martyna Szulińska – autorka Bloga Zdrowie w Głowie, psycholog, psychodietetyk, specjalista dietetyk

Współorganizatorka:
Agnieszka Jaskólska – dietetyk, trener personalny

Informacje ogólne:

1. Czas trwania:
[Jeśli będziemy trzymać się tematu] – 1,5 h 😉

2. Koszt uczestnictwa w warsztatach wynosi 40 zł.

3. Zapisy trwają do 3 maja, więc nie zwlekaj 😉

4. Umieszczenie wpłaty jest jednoznaczne z zapisem na warsztaty. Decyduje kolejność wpłat. Ilość miejsc ograniczona (11 osób).

5. Warsztaty skierowane są do osób powyżej 18 roku życia

6. Aby zapisać się na warsztaty, należy wysłać zgłoszenie na adres mailowy: martynaszulinska@gmail.com lub zgłosić się telefonicznie pod numerem: 509 173 536 [Martyna] lub 506 772 066 [Agnieszka].

Więcej informacji pod numerami:
509 173 536 [Martyna]
506 772 066 [Agnieszka]

Zapraszamy serdecznie 🙂

Wydarzenie na Facebooku –  kliknij tutaj