Warsztaty dietetyczne – jak się odżywiać, aby być zdrowym – Gdańsk Stogi

Warsztaty dietetyczne: Jak się odżywiać, aby być zdrowym?
I do tego nie zwariować… 😉

Żyjemy w czasach nadmiaru informacji. Z jednej strony to dobrze, że coraz więcej mówi się o zdrowym odżywianiu, świadomości jedzenia, o codziennej aktywności fizycznej. Jednak z drugiej strony w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że właściwie to nic nie możemy jeść, bo owoce pryskane, bo zboża to gluten, a mięso na antybiotykach… to jakaś paranoja?!

A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi!
Potrzebna jest nam WIEDZA i ŚWIADOMOŚĆ tego, co jemy i tym właśnie będziemy zajmować się na warsztatach dietetycznych 🙂

Podczas warsztatów przedstawione zostaną najważniejsze informacje dotyczące zasad zdrowego odżywiania.
Omówione zostaną również dietetyczne fakty i mity.

Dzięki warsztatom dowiesz się m.in.:
+ jakie najważniejsze grupy produktów powinny znaleźć się w Twojej codziennej diecie,
+ jak wybierać najlepszą żywność i nie popadać w obsesję,
+ ile wody powinniśmy dostarczać naszemu organizmowi,
+ czy musimy jeść mięso i pić mleko,
+ dlaczego ziemniaki nie tuczą?

Wstęp wolny.

Serdecznie zapraszam 🙂

Czy ziemniaki tuczą?

ziemniaki

Takie proste pytanie, a wokół niego tyle zamieszania. Ale tak w ogóle, po co jeść ziemniaki?

Ziemniaki zawierają duże ilości witaminy C, która odgrywa główną rolę w budowaniu naszej odporności, wpływa na spajanie tkanek, usprawnia transport składników między nimi, jest też niezbędna do produkcji kolagenu, który odpowiada za jędrność skóry i włosów. Należy jednak pamiętać, że im starsze są nasze pyry, tym mniej witamin w nich zostaje. Witaminy z grupy B wpływają korzystnie m.in. na układ nerwowy, funkcjonowanie przemian węglowodanowych, prawidłowe funkcjonowanie układu pokarmowego, co jest dodatkowo wspomagane przez zawarty w ziemniakach błonnik pokarmowyMagnez, potas, fosfor i inne składniki mineralne pomagają obniżać ciśnienie krwi, dbają o zdrowie skóry, prawidłowe funkcjonowanie wzroku, krzepnięcie krwi. Biorą udział w regulowaniu równowagi kwasowo-zasadowej organizmu. Ziemniaki zapobiegają także mutacji komórek nowotworowych, dlatego warto je jadać w ramach profilaktyki. Jedząc często ziemniaki, uzupełniamy niemal wszystkie niedobory substancji mineralnych w naszym organizmie.

Ziemniaki są przede wszystkim źródłem łatwo dostępnych węglowodanów (głównie skrobi), czyli podstawowych składników, z których organizm czerpie energię. Białko ziemniaka zawiera wszystkie aminokwasy egzogenne, czyli te, których organizm nie potrafi sam wytworzyć, dlatego musimy dostarczać je w żywności. Ziemniaki prawie w ogóle nie zawierają tłuszczu.

No dobra, ale co z tym tyciem po ziemniakach? Powiedzmy to jasno: to nie ziemniaki są odpowiedzialne za nasze tycie. Ziemniaki mogą być tuczące dopiero w połączeniu z masłem, sosami, tłustym mięsem – stają się wówczas wysokokaloryczne… i mało zdrowe.

Ziemniaki są mniej kaloryczne od ryżu, kaszy, czy makaronów. Przykładowo: w 100 g ugotowanej kaszy jęczmiennej jest ok. 123 kcal, natomiast w 100 g ugotowanych ziemniaków jest jedynie 75 kcal.

Kolejnym powodem, przez który dużo ludzi rezygnuje z jedzenia kartofli jest Indeks Glikemiczny. Owszem, charakteryzują się one wysokim indeksem glikemicznym, czyli powodują szybki wzrost poziomu glukozy we krwi. Ale ale ale… Przecież raczej nie jemy na obiad samych ziemniaków. Dodanie do nich warzyw (zwłaszcza zielonych, zielonolistnych) oraz porcji mięsa / nasion roślin strączkowych –  obniża ogólny indeks glikemiczny całej potrawy.

Jak ziemniaki wypadają w badaniach?

W przeprowadzonym badaniu sprawdzano, jak spożycie 5 różnych produktów węglowodanowych będzie wpływało na uczucie sytości. Po 12-godzinnym poście osoby biorące udział w badaniu spożyły porcję: pieczonych ziemniaków/ tłuczonych ziemniaków/ brązowego ryżu/ makaronu/ pszennego chleba. Wszystkie produkty zostały podane w porcji dostarczającej tą samą (240 kcal) ilość energii.

Nie zaobserwowano istotnych różnic w odczuciu głodu po spożyciu badanych produktów. Jednak, po 120 minutach od posiłku, potrzeba spożycia następnej porcji była mniejsza u osób, które zjadły pieczone ziemniaki, w porównaniu z tymi, które dostały makaron lub brązowy ryż. Wniosek: mimo wyższego indeksu glikemicznego, nie powodują szybszego uczucia głodu!

Także jedzmy ziemniaki, zwłaszcza te młode. A najlepiej jest gotować je na parze – wówczas zachowują najwięcej cennych składników 🙂

 

Bibliografia:

Kinnear T, Wolever TM, Murphy AM, Sullivan JA, Liu Q, Bizimungu B., Effect of preparation method on the glycaemic index of novel potato clones. Food Funct. 2011 Aug;2(8):438-44.

Soh NL, Brand-Miller J., The glycaemic index of potatoes: the effect of variety, cooking method and maturity. Eur J Clin Nutr. 1999 Apr;53(4):249-54.

Oferta – cennik

Na konsultacje możesz umówić się w Trójmieście (Gdańsk Garnizon, Śródmieście),
na Suwalszczyźnie (Suwałki, Olecko, Bakałarzewo, Wieliczki, Filipów)
lub skorzystać ze współpracy on-line.

Szczegółowy opis usług:
Konsultacje psychodietetyczne 
Konsultacje on-line

Wizyty umawiane są telefonicznie, pod numerem 509 173 536.
Jeśli nie możesz zjawić się na umówionej wcześniej konsultacji lub chcesz mienić godzinę naszego spotkania, proszę poinformuj mnie o tym 48 godzin przed wizytą.
Nieodwołane wizyty podlegają opłacie w wysokości 50% usługi.

Podane ceny dotyczą usług świadczonych na terenie Trójmiasta.
Jeśli chcesz poznać ceny obejmujące w innych lokalizacjach – zapraszam do kontaktu.

Kolejne warsztaty dietetyczne – tym razem w Gdańsku

warsztaty dietetyczne

Żyjemy w czasach nadmiaru informacji. Z jednej strony to dobrze, że coraz więcej mówi się o zdrowym odżywianiu, świadomości jedzenia, o codziennej aktywności fizycznej. Jednak z drugiej strony w pewnym momencie zdajemy sobie sprawę, że właściwie to nic nie możemy jeść, bo owoce pryskane, bo zboża to gluten,
a mięso na antybiotykach… to jakaś paranoja?!

A przecież nie o to w tym wszystkim chodzi!
Potrzebna jest nam WIEDZA i ŚWIADOMOŚĆ tego, co jemy
i tym właśnie będziemy zajmować się na warsztatach dietetycznych 🙂

Podczas warsztatów przedstawione zostaną najważniejsze informacje dotyczące zasad zdrowego odżywiania.
Omówione zostaną również dietetyczne fakty i mity.

Dzięki warsztatom dowiesz się m.in.:
+ jakie najważniejsze grupy produktów powinny znaleźć się w Twojej codziennej diecie,
+ jak wybierać najlepszą żywność i nie popadać w obsesję,
+ ile wody powinniśmy dostarczać naszemu organizmowi,
+ czy musimy jeść mięso i pić mleko,
+ dlaczego ziemniaki nie tuczą?

Na warsztaty obowiązują zapisy – zgłoszenia należy wysyłać na adres mailowy:
martynaszulinska@gmail.com

Ilość miejsc ograniczona.

Więcej o wydarzeniu na Facebooku:

Warsztaty dietetyczne: jak się odżywiać, aby być zdrowym?

Serdecznie zapraszam 🙂

Jeśli nie zjesz pączka w tłusty czwartek, to…

pączki

Tłusty czwartek, tłusty czwartek. Pączki, pączki, wszędzie pączki…

Jedzą je nawet ci, którzy nie lubią pączków.

A co się stanie, jeśli mimo ogroooomnej ochoty, powstrzymasz swe żądze i go nie zjesz?

Ucierpi Twoje zdrowie. Bo zdrowie to też równowaga psychiczna. A ta zostanie najprawdopodobniej zachwiana, kiedy w tłusty czwartek odmówisz sobie słodkiej, tłustej, miękkiej przyjemności 🙁

Takie zachowanie może spowodować, że na drugi dzień, a nawet po tygodniu, czy miesiącu wyrzekania się, nie będziesz w stanie oprzeć się słodkiej pokusie – dojdzie do wyczerpania silnej woli. Pochłoniesz cały stos takich pączków, ciast, batoników. Właśnie na tym, m.in. polega efekt jojo wszystkich „diet”.

Także jeśli dzisiaj mamy ochotę na pączki, to je po prostu zjedzmy. Ale przypominam tylko, że każdy kolejny pączek będzie smakował tak samo… 😉 no chyba, że każdy będzie o innym smaku :/

A więcej o wyczerpaniu silnej woli poczytacie tutaj: Co się stanie, gdy zbyt gwałtownie wprowadzisz zmiany w swoim żywieniu?

pączki 1

Co ma styl jedzenia do nadwagi?

nadwaga

Jak to jest, że jedni z nas jedzą to, co akurat mają pod ręką, inni codziennie szukają rozkoszy dla swego podniebienia?

Albo jedni jedzą punktualnie, co trzy godziny, inni dopiero wtedy, gdy zacznie im burczeć w brzuchu?

Otóż w psychologii istnieją podziały na różne style jedzenia.

nadwaga

Czas

Styl przedziałowy to taki, gdzie nie ma wyznaczonych pór posiłków – mam ochotę, to jem. Nie unika się też różnego rodzaju przekąsek. Niestety, jak się okazuje, styl ten jest najbardziej narażony na problemy z utrzymaniem odpowiedniej masy ciała, ze względu na ten właśnie brak kontroli spożywanych przekąsek. Często jest też tak, że po przekąski sięga się nudy, braku innego zajęcia. Albo jakiś przykry stan emocjonalny odczytuje się jako uczucie głodu. I hop po drożdżówkę.

Na drugim biegunie znajduje się styl punktowy. Tu ilość posiłku, jego skład i czas spożycia są ściśle określone. Jak się można domyślić, nie ma tu miejsca na nieprzemyślane przekąski między posiłkami, dlatego też teoretycznie styl ten sprzyja utrzymywaniu prawidłowej masy ciała. Styl ten jednak ma bardzo mało ludzi. A to dlatego, że zazwyczaj takiego jedzenia trzeba się nauczyć. Kiedy nauczymy swój żołądek, że o określonych porach dostaje pełnowartościowy posiłek, później w tych samych godzinach chce nam się jeść.

nadwaga

Refleksje

Według innego podziału jeść można w sposób właściwy dla stylu bezrefleksyjnego. Czyli przyjmujemy pokarmy bez zastanawiania się nad nimi, bez analizowania, bez namysłu. To, co najbliżej w lodówce – ląduje w naszym żołądku. Niestety styl ten często przybiera formę impulsywną, związaną z poprawieniem sobie samopoczucia. Podobnie jak w stylu przedziałowym – czujemy nudę, sięgamy po przekąskę.

Przeciwieństwem jest styl refleksyjny, kiedy to świadomie dobieramy jedzenie, także jego ilość. Wybierając posiłek, kierujemy się swoimi przekonaniami, celami, wartościami. Można powiedzieć, że styl ten jest dopełnieniem stylu punktowego. Po prostu dokładnie analizujemy co, ile, kiedy i jak długo jemy.

nadwaga

Smak

Dla niektórych posiłek jest też doznaniem polisensorycznym, łączącym walory smakowe, zapachowe oraz wzrokowe. Takie podejście nazywa się podnietowym. Jego zwolennicy czerpią przyjemność graniczącą z podnieceniem z faktu nie tyle samego jedzenia, ale też z otoczenia i całej atmosfery towarzyszącej chwili spożywania posiłku. Dla nich każdy smak ma jakieś znaczenie, wspomnienie wakacji we Włoszech, czy romantycznej kolacji w towarzystwie ukochanej osoby.

Na drugim biegunie znajduje się podejście popędowe, gdzie jedzenie sprowadza się tylko do jednej funkcji – zredukowania doświadczanego dyskomfortu. W momencie występowania jakichkolwiek konfliktów wewnętrznych, niskiej samooceny, a nawet złego samopoczucia, pierwszą deską ratunku jest jedzenie. Każdy taki sygnał, każda emocja, interpretowana jest jako głód. Podejście popędowe niestety bardzo często wiąże się z ryzykiem nadwagi i otyłości.

Teoria głodu i jedzenia Schachtera

W psychologii najsłynniejsza jest jednak teoria głodu i jedzenia Stanleya Schachtera, która jest jakby podsumowaniem wyżej wymienionych stylów jedzenia. Jest ona jedną z podstawowych teorii dotyczących nadwagi, a wiąże się ze spostrzeżeniem, że niektórzy ludzie jedzą w reakcji na bodźce zewnętrzne (orientacja zewnętrzna), takie jak wygląd i zapach jedzenia oraz pora dnia, podczas gdy inni reagują na bodźce wewnętrzne (orientacja wewnętrzna), takie jak skurcze żołądka, poziom glukozy czy poziom tłuszczu.

Badania dowiodły, że u osób nieotyłych związek między uczuciem głodu a skurczami żołądka był silniejszy, niż u otyłych. To oznacza, że osoby nieotyłe wiążą uczucie głodu z czynnikami wewnętrznymi (skurcze żołądka, hipoglikemia). Natomiast osoby otyłe zwracają uwagę głównie na bodźce zewnętrzne.

Osoba otyła, przyzwyczajona jeść o określonej porze, czuje głód, gdy ta pora nadchodzi. Osoba nieotyła mniej się przejmuje wskazaniami zegarka, chyba że pokrywają się one z sygnałami wewnętrznymi.

Jaki z tego wniosek? A no taki, że trzeba słuchać swego organizmu, a nie sztywno trzymać się narzuconych nam zasad 🙂 Trzeba nauczyć się odczytywać sygnały, które wysyła nam żołądek – nauczyć się, czy w danej chwili czujemy głód, czy po prostu nudę, smutek, złość.

nadwaga

A Ty jaki masz styl jedzenia??

Bibliografia:

Franken, R. E., (2005). Psychologia Motywacji, GWP

Pingot K., Buchholz A., (2014). FitMind – schudnij bez diet, Sensus

Idzie wiosna, idzie choroba

 

Już jest tak miło, Słoneczko coraz mocniej świeci, śnieg topnieje… No czuć wiosnę, nie ma co ukrywać.

A wraz z wiosną nadchodzą bolące gardła, smarkające nosy, głowy i zatoki bolące.

I teraz tak: nie czekajmy, aż będzie gorzej – póki mamy takie objawy, nie lećmy ani do apteki, ani do lekarza. Wystarczą nam domowe sposoby:

  • na gardło: płukanka z wody z sodą (1/2 szklanki letniej wody + 1 łyżeczka sody oczyszczonej), gardło płuczemy 3-4 razy dziennie. Soda ma właściwości odkażające, przeciwzapalne i przeciwobrzękowe.
  • na przeziębienie: miód, czosnek, imbir oraz warzywa i owoce zawierające dużą ilość witaminy C (i wbrew pozorom nie jest to cytryna, ale np. papryka, natka pietruszki, porzeczki czarne, szpinak), a także niezastąpiony syrop z cebuli (cebulę siekamy na drobno, w misce ugniatamy, by puściła soki, dodajemy miód i zostawiamy na noc)
  • Zawsze możesz też przygotować domową herbatkę. U mnie: zielona herbata, 2 plasterki cytryny, 2 plasterki pomarańczy, kawałek imbiru, miód. Przy przygotowywaniu takiej herbaty bardzo ważne jest, by nie dodawać cytryny, pomarańczy i miodu do gorącej wody. Najpierw do gorącej, ale nie wrzącej wody (ok 90 st) wrzucamy kilka plasterków imbiru oraz herbatę. Kiedy herbata się zaparzy (2-3 min.) wyjmujemy zaparzacz i dopiero po ok 10-15 min, kiedy herbata trochę przestygnie, dodajemy owoce i miód. Inaczej z owocków witamina C się ulotni, i nie będziemy mieli z nich żadnych wartości. Podobnie jest z miodem.

7 nawyków, które niszczą Twoje zdrowie i sylwetkę

 

Oto lista nawyków, które rujnują szczupłą sylwetkę i zdrowie: ZDROWIE

1. Wybieranie wysoko przetworzonych produktów, wypełnionych konserwantami, utrwalaczami smaku, sztucznymi barwnikami, słodkich gazowanych napojów oraz produktów typu instant. Nie zawierają one żadnych wartości odżywczych, zazwyczaj mają wiele pustych kalorii. Nawet, jeśli na opakowaniu słodzonych cukrem płatków śniadaniowych jest napisane, że zawierają całą tęczę witamin- to ściema. Może i zawierają jakieś tam śladowe ilości, ale skąd mamy widzieć, czy one w ogole się wchłaniają?

2. Spożywanie posiłków podczas oglądania telewizji, czytania gazety, surfowania po internecie i innych czynności, które odwracają Twoją uwagę i ograniczają świadomość zarówno czynności jedzenia, jak i ilości pożywienia. Dobra, też mam z tym problem. Ale tylko przy śniadaniach tak robię, bo lubię zacząć dzień z moim ulubionym serialem 😉 ale teraz już nauczyłam się, żeby co chwilę skupić się na jedzeniu i na tym, czy przypadkiem się już nie najadłam. ZDROWIE

3. Nieregularne spożywanie posiłków, pomijanie śniadań, nadrabianie wieczorem, objadanie się – o tym więcej w: 10 nawyków, które wyjdą Ci na zdrowie.

4. Jedzenie słodyczy na pusty żołądek. Istnieje taki mit, że jak się je słodycze na czczo to nie tuczą. Tymczasem, gdy na pusty żołądek zjemy coś, co zawiera dużo cukru, trzustka w ekspresowym tempie wydziela insulinę, aby obniżyć poziom cukru we krwi. Poziom glukozy w krwioobiegu staje się niedostateczny i nie dość, że zaczynamy być ospali, to za chwilę znów głodni. Wówczas łatwo uzależnić się od cukru. Jeszcze większy problem pojawia się, gdy zbyt często jemy słodycze i nasz organizm zaczyna ignorować krążącą insulinę, a wtedy chęć zjedzenia czegoś słodkiego jeszcze bardziej wzrasta, stając się nałogiem. A niewykorzystane kalorie kierowane są do tkanki tłuszczowej. W dzisiejszych czasach problem z wahaniami insuliny może mieć każdy. I baardzo dużo osób ma, w tym dzieci. Insulina jest produkowana przez trzustkę i jej zadaniem jest obniżanie stężenia glukozy we krwi. Kieruje ona cukry bezpośrednio do wątroby, gdzie zostają przetworzone na glikogen, który wykorzystywany jest przez mięśnie. Insulina pomaga także przetworzyć glukozę w kwasy tłuszczowe, które kieruje do komórek tłuszczowych. Ważne zatem, by ani się nie głodzić, ani nie przejadać, a słodycze w rozsądnych ilościach mogą być deserem po zdrowym i dobrze zbilansowanym obiedzie.

5. Brak planowania posiłków. Jeśli nie masz zaplanowanych posiłków na następny dzień (lub kilka dni), wówczas najłatwiej jest wpaść w pułapkę – „Nie mam pomysłu na obiad – zjedzmy coś na mieście!”. Dlatego planowanie jest jednym z najważniejszych elementów zdrowego i świadomego odżywiania.

6. Picie coca-coli light, słodzenie aspartamem, jedzenie jogurtów i produktów bez tłuszczu. Zwykle, gdy jesz cukier, Twój organizm rejestruje słodki smak i wyciąga wniosek, że bardzo słodkie rzeczy oznaczają mnóstwo kalorii. Natomiast, gdy spożywasz coś słodkiego, ale z małą ilością kalorii, organizm zacznie się sam domagać brakujących kalorii, wskutek czego zjesz ich więcej, niż ktoś kto faktycznie ich sobie dostarczył. Drugim efektem może być brak uruchomienia procesów metabolicznych z uwagi na brak impulsu w postaci kalorii. Gdy następnym razem zjesz np. pączka, Twój organizm pomyśli: „To nic takiego” i nie zada sobie trudu, by te kalorie spalać, bo przecież one nic nie znaczą.

7. Picie alkoholu przy każdej możliwej okazji. Alkohol wpływa na procesy hormonalne sprzyjające magazynowaniu tłuszczu i zmniejszaniu przyrostu tkanki mięśniowej. Natychmiast po wypiciu alkoholu organizm wyczerpuje całe zapasy glikogenu zawartego w wątrobie i dlatego czujemy głód. Dodatkowo alkohol sprzyja odpuszczaniu kontroli i osłabieniu silnej woli, dlatego jemy i jemy i jemy. Oczywiście wszystko jest dla ludzi, byle tylko w odpowiednich ilościach 🙂

 

4 powody, przez które (ty)jemy

powody-tyjemy

Nasza średnia waga wciąż rośnie. Z danych Instytutu Żywności i Żywienia wynika, że ponad 60% mężczyzn i blisko połowa kobiet w Polsce ma nadwagę lub otyłość. Ten sam problem dotyka co trzeciego chłopca w wieku szkolnym i co piątą dziewczynkę. Od dawna mówi się o epidemii otyłości, nawet już pandemii.

Powód pierwszy: nierealny cel

Dlaczego tak się dzieje? Mam wrażenie, że im więcej mówimy o otyłości, tym bardziej tyjemy. Ciągła moda na bycie fit, tak przesadnie fit, powoduje, że wiele osób nawet nie chce się za to zabierać. Czasami, gdy widzę w internecie tę pogoń za idealną figurą, idealnie i nienaturalnie umięśnionym ciałem, bez śladu tkanki tłuszczowej, mnie samą dopada rezygnacja. Ile to trzeba wiedzieć o takim „prawidłowym” odżywianiu, ile mogę białka, a ile węglowodanów, a ile tłuszczu. I żeby jeszcze kalorie się zgadzały… Gdy osoba otyła obserwuje ten trend, myśli sobie: „Ileż to wysiłku musiałabym włożyć, żeby tak wyglądać, żeby osiągnąć ten ideał?” i kiedy myśli o całym tym trudzie, to jej się już nie chce z tym walczyć. I wcale się nie dziwię. Tyjemy, ponieważ narzuca nam się nierealny do osiągnięcia, a często niezdrowy ideał ciała. I ciągle promuje się jakieś diety: a to niskotłuszczową, a to niskowęglowodanową, a to niskobiałkową… Po co?

Powód drugi: brak pewności siebie

W ostatnich latach doszło do rozszczepienia ideału zdrowia i urody. Żyjemy w czasach, gdy od kobiet wymaga się porzucenia kobiecości. Narzuca się nam obowiązek naśladowania idealnego wzoru, który jest niezgodny z naszą naturalną budową. Jeszcze niedawno tym ideałem były modelki – wysokie, szczupłe, wręcz wychudzone. Obecnie – nienaturalnie umięśnione ciało. W obu przypadkach – dana nam przez naturę zdolność gromadzenia energii na wypadek głodu – jest definitywnie tępiona. To promowane, idealne ciało ma co najmniej o połowę mniej tkanki tłuszczowej niż przeciętna kobieta. Jak dowodzą badania Duane Hargreaves i Mariki Tiggemann z Flinders University, kobiety zniekształcają obraz swego ciała, przeceniając jego rozmiary. Odkąd kobiety zaczęły porównywać się z tymi wzorcami, straciły pewność siebie. Oglądając piękne modelki wstydzą się swych kilogramów, ale też czują gniew i przygnębienie.

Powód trzeci: nieumiejętność rozpoznawania i radzenia sobie z emocjami

Emocje te powodują, że łatwo uciekamy do przekąsek, podjadania, przegryzania. Ciągle jemy. Karmimy siebie i innych, żeby coś załatwić, zaspokoić różne potrzeby, ukoić emocje. Jedzenie jest panaceum na każde zło: na smutek, na stres, na samotność, pustkę i złość. A bierze się to oczywiście z dzieciństwa. Kiedy niemowlę jest karmione przez matkę, czuje się bezpiecznie. Dodatkowo mleko matki ma słodki smak, dlatego tak lubimy słodkości. Często niemowlę je, choć nie jest głodne, by zatrzymać matkę przy sobie. Rodzice, którzy nie mogą zapewnić dziecku wsparcia, stabilnego emocjonalnie otoczenia – kompensują to, przekarmiając je. Dr William Colmer z University of Calgary dowiódł, że ponad 90% ludzi odczuwa przypływ apetytu, który nie ma nic wspólnego z prawdziwą potrzebą jedzenia. Z głodem mylimy lęk, napięcie i poczucie zagrożenia. A więc tyjemy między innymi dlatego, ponieważ żyjemy w stresie i nie potrafimy tego rozpoznać. Wg badań dr Anny Brytek-Matera, osoby otyłe w sytuacji stresu uruchamiają strategie oparte na emocjach, tj. zamiast na rozwiązaniu problemu, zajmują się poprawianiem swojego samopoczucia. Jest to źródłem jeszcze większego stresu, ponieważ powoduje, że objadamy się, a później czujemy się okropnie, pełne wstydu i poczucia winy.

Powód czwarty: chudnięcie jako cel życia

Badania April Falkon i Paula Rozina, psychologów z Pennsylvania University dowodzą, że kobiety pragną mieć figurę szczuplejszą niż ta, która podoba się mężczyznom. Szczupła sylwetka staje się obsesją, wiele kobiet chce pozbyć się tkanki tłuszczowej nawet, gdy ta i tak jest już na niskim poziomie. Media wiążą szczupłą sylwetkę ze szczęściem, wysoką pozycją społeczną, sukcesem, miłością. Kiedy schudnę – osiągnę to wszystko. Ale tak na prawdę, gdy nie przerobimy tego czegoś w głowie, gdy to nie będzie też nasza wewnętrzna przemiana – czyli świadoma zmiana całego stylu życia, efektem odchudzania będzie niestety jedynie rozczarowanie i szybki powrót do dawnej wagi, albo i większej. Jeśli zmiana dotyczy tylko wyglądu zewnętrznego, ujawniają się tłumione dotąd emocje. Problemy z partnerem, z samotnością, z pracą nie znikają wraz z traconymi kilogramami. Pojawia się rozczarowanie, bo przecież tyle wysiłku, tyle wyrzeczeń – i po co to wszystko?  A tu tym bardziej trzeba trzymać się diety, by utrzymać wagę.

Bywa też tak, że powracające kilogramy są nawet wygodne. Profesor Alicja Głębocka mówi, że jest to formą samoutrudniania: „Nadwaga bywa poręczną wymówką, czemu nie mogę zrobić tego, czy tamtego, dlaczego z tym, czy owym mam problem. Mam nadwagę – i to wszystko wyjaśnia”. Często osoby otyłe, które natrętnie liczą kalorie, nie myślą o swoich potrzebach, żyją z poczuciem krzywdy, czują się gorsze, nie robią nic, co mogłoby je uszczęśliwić, nie chodzą na tańce, na basen, nie chodzą nigdzie. Czekają aż schudną i wtedy zaczną żyć. A im dłużej czekają, tym więcej kilogramów wyświetla ich waga.

„Dieta” powinna być rozumiana, jako zdrowy styl całego życia. Nie musimy się ODCHUDZAĆ. Przede wszystkim musimy stawić czoło czynnikom, które powodują, że sięgamy po coś, co jest dla nas szkodliwe. Czasami jest to tylko kwestia uświadomienia sobie jakiegoś nawyku, a czasami potrzebna jest głębsza praca, np. podczas psychoterapii. Bo zdrowie to nie tylko zgrabne ciało, ale też nasz dobrostan psychiczny.

A zdrowa „dieta” to spożywanie 4-5 posiłków dziennie, jedzenie co 2-3 godziny produktów jak najmniej przetworzonych, dużo warzyw i owoców, kasz, dobrego chleba, wody. Do tego aktywność fizyczna i dbanie o to, by żyć przyjemnie: masaż, wino, tańce, czekolada – czemu nie? Każdy sam musi znaleźć swój złoty środek.

Nie czekaj, aż schudniesz – zacznij żyć! A waga pójdzie za Tobą 🙂